Lukas Bank chce rosnąć dzięki fuzjom

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-06-30 00:00

Lukas Bankowi przydałaby się sieć Banku BPH do skokowego wzrostu. Ale o zakupie zdecyduje inwestor. Na razie więc rośnie sam. I to szybko.

Lukas Bank z francuskiej grupy Credit Agricole utrzymuje w tym roku 26-procentowy wzrost kredytów, jest więc jednym z najszybciej rozwijających się banków w Polsce. Średni przyrost kredytów w sektorze wynosi bowiem 10 proc.

— Wzrost akcji kredytowej to zasługa przede wszystkim kart kredytowych. Około 60 proc. właścicieli naszych kart korzysta z finansowania i nie spłaca należności w okresie bezodsetkowym — wyjaśnia Maciej Witucki, prezes Lukas Banku.

Wartość portfela kredytów konsumenckich, wraz z kartami, wynosi 3,8 mld zł. Do końca roku ma wzrosnąć do około 5 mld zł.

Kartą w klienta

Bank wydał 650 tys. kart kredytowych, co może mu dać pozycję lidera lub wicelidera rynku (o pierwszą pozycję nieustannie walczy PKO BP z Bankiem Handlowym).

— Do końca roku liczba wydanych przez nas kart kredytowych wzrośnie do 800 tys. Ale zależy nam tylko na takich, które będą aktywne. Nie zamierzamy ich rozdawać jedynie po to, by być liderem, choć mając w bazie danych 6,5 mln klientów, bez problemu moglibyśmy sobie zapewnić taką pozycję — deklaruje Maciej Witucki.

Drugim segmentem, o który w tym roku walczy Lukas Bank, są rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe. W tym roku ich liczba ma wzrosnąć o 80 tys. — do 750 tys. Bank prowadzi 695 tys. ROR.

Z obsługi kanałami elektronicznymi korzysta co drugi klient.

— Nie zaniedbujemy też naszego, do niedawna podstawowego, biznesu, czyli kredytów konsumpcyjnych — ratalnych i gotówkowych. Notują one 12-procentowy wzrost — mówi Maciej Witucki.

Plany ekspansji

Rozwój biznesu wymaga od Lukas Banku rozwoju sieci sprzedaży.

— Zaplanowaliśmy otworzenie 50 centrów kredytowych i już wykonaliśmy połowę planu. Mamy 97 takich punktów. Zamierzamy otworzyć jeszcze 30 placówek detalicznych, dzięki czemu ich liczba wzrośnie do 281 — zapowiada prezes.

Zapewnia, że mimo nakładów inwestycyjnych — nowe placówki i modernizacja starych pochłoną 90 mln zł — w tym roku zysk netto powinien być wyższy niż w ubiegłym (278 mln zł). Na początku roku szef banku twierdził, że zysk nie będzie wyższy, ale nie przewidział tak dobrego rozwoju biznesu.

Maciej Witucki, podobnie jak Bastien Charpentier, wiceprezes i przedstawiciel Credit Agricole, uważa, że do rozwoju przydałoby się 200 placówek Banku BPH (zgodnie z planem część z nich ma być przyłączona do Pekao, a część wystawiona na sprzedaż).

— Bank BPH to obecnie najbardziej agresywny gracz na rynku i największy konkurent w walce o klientów. Jego klienci indywidualni, którzy zostaliby w wydzielanej części, oraz małe firmy stanowią dla nas łakomy kąsek. Nie mielibyśmy też problemu z integracją systemów informatycznych, co zwykle przysparza najwięcej problemów. Mamy takie same jak Bank BPH — mówi Maciej Witucki.

Uważa jednak, że cena za mini-BPH może być znacznie wyższa, niż chciałby wydać Credit Agricole.

— Tym bardziej że szuka on inwestycji raczej w krajach, gdzie nie jest obecny — twierdzi prezes.