Macrosoft mocno się waha
Giełdowy kurs akcji Macrosoftu od kilu miesięcy systematycznie spadał, osiągając pod koniec czerwca roczne minimum na poziomie 14,05 zł. Od tego czasu cena jego walorów zaczęła jednak rosnąć.
Jak się okazało w ostatni piątek powodem wzrostów były zakupy realizowane przez Michała Michalaka, osobę powiązaną z przewodniczącym rady nadzorczej spółki. W efekcie dokonanych zakupów w cenach od 14,40 zł do 17,30 zł stał się on posiadaczem ponad 14,7 tys. akcji, co wystarczyło, aby kurs znowu przekroczył barierę 18 zł.
Sytuacja ta nie trwała jednak długo. Wprawdzie wczoraj pierwsza transakcja zawarta została jeszcze powyżej tego poziomu (wzrost o 6,3 proc.), ale za to później było już znacznie gorzej. Najniższa z transakcji została zawarta po 15,60 zł (-10,3 proc.), co zapewne nie ucieszyło akcjonariuszy spółki.
Obserwując zmiany procentowe kursu Macrosoftu warto jednak zwrócić uwagę także na wolumen obrotu. W pierwszych trzech transakcjach, zwartych do godziny trzynastej, łącznie właściciela zmieniły zaledwie 4 akcje. Niski obrót mógł wygenerować każdy, bez większych kosztów, przypadkowo lub nawet celowo.
Giełdowi inwestorzy niewątpliwie zdają sobie z tego sprawę i omijają spółkę z daleka. Do takiej sytuacji niewątpliwe przyczyniła się dalsza koncentracja akcjonariatu Macrosoftu. Spadek zaufania inwestorów to także efekt częstych transakcji realizowanych na rynku przez władze spółki. W ciągu ostatniego roku było ich dziesięć, z tego większość to zrealizowane zlecenia sprzedaży. Trudno również za zadowalające uznać wyniki finansowe. Od kilku kwartałów spółka generuje straty netto, co po części jest efektem nie najlepszej kondycji małych i średnich przedsiębiorstw, do których kierowana jest oferta Macrosoftu.