Na półmetku handlu na giełdzie nowojorskiej S&P500 traci 0,3 proc., Dow Jones utrzymuje się na 0,4-procentowym minusie, a Nasdaq zniżkuje o 0,1 proc. Mimo to główny indeks ma wszelkie szanse, by zakończyć maj co najmniej 1-procentową zwyżką. Inwestorzy przełknęli gorzką pigułkę w postaci zrewidowanego odczytu PKB za pierwszy kwartał. Produkt spadł w porównaniu z ostatnimi trzema miesiącami 2014 r. o 0,7 proc., wobec pierwszych szacunków na poziomie minus 0,8 proc. Tymczasem wskaźnik zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan spadł do 90,7 punktu. Z jednej strony to jego najgorszy odczyt od sześciu miesięcy, z drugiej i tak lepszy od oczekiwań ekonomistów.
- Dane o PKB nie były jakimś przełomem więc rynek skupia się na przyszłości. Jest dużo niepewności i na rynku nie mamy do czynienia z żadną wyraźną tendencją, która mogłaby wypchnąć indeksy wyżej – komentował w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Bill Schultz, główny zarządzający towarzystwa McQueen, Ball & Associates.
Tymczasem wyprzedaż wróciła na rynki europejskie. Frankfurcki DAX spadł o 2,3 proc., sięgając dwutygodniowego minimum, a paryski CAC40 tąpnął o 2,5 proc. Inwestorzy wciąż obawiają się, że Grecja nie dojdzie na czas do porozumienia z wierzycielami. Zaledwie minimalnie pod kreską handel zakończył jednak warszawski WIG. Za oceanem trwa przecena spółek z wrażliwej na wahania koniunktury branży transportowej. Po co najmniej 2 proc. zniżkują notowania linii kolejowych Kansas City Southern, Norfolk Southern oraz CSX.
