Podczas świątecznej przerwy inwestorzy nie stracili zapału do kupowania akcji. Tym razem na celowniku znalazły się akcje mniejszych firm.
Lekko minusowe poniedziałkowe zamknięcie giełd w USA spowodowało, że WIG20 rozpoczął dzień 1,8 proc. pod kreską. Szybko jednak uaktywnił się popyt, który w dwie godziny wyciągnął indeks blue chipów o 60 pkt (3,5 proc.) — do 1814 pkt. Jeszcze lepiej zachowywały się indeksy mniejszych spó- łek. W ciągu dnia rosły one nawet o 3,6-3,7 proc. Nie było więc mowy o sennej, poświątecznej sesji. Tym bardziej że wartość obrotów już w południe przekroczyła dla szerokiego rynku miliard złotych, a w całym dniu — 2,1 mld zł. To najlepszy wynik od października 2008 r. Obroty papierami spółek z sWIG80 (184,6 mln zł) były najwyższe od marca 2008 r.
Po południu WIG20 zszedł pod kreskę solidarnie z wieloma indeksami zachodnimi. Powód? Gorszy od oczekiwań odczyt marcowej sprzedaży detalicznej w USA. Rosnące nadzieje na rozpoczęcie stabilizowania się globalnej gospodarki zostały zachwiane, a inwestorzy zaczęli zastanawiać się nad wydźwiękiem odczytów kolejnych danych makro. Jeśli będzie to seria negatywnych zaskoczeń, to wzrosty na giełdach szybko się skończą. Niektórzy pozbywali się akcji już we wtorek, licząc na tańsze ich odkupienie. W rezultacie na świecie dominowały niewielkie spadki indeksów, a WIG20 stracił na zamknięciu 0,8 proc. Dużo silniejsze na GPW okazały się mniejsze spółki. Indeksy średniaków i maluchów obroniły ponaddwuprocentowe wzrosty. Kursy 32 maluchów rosły w dwucyfrowym tempie.
Dzięki świątecznej przerwie gracze mieli czas, by wyselekcjonować "perełki". Skoro fundamenty na razie się nie zmieniły, w centrum uwagi znalazły się spółki o niskim free float lub te, które "przespały" wybicie się indeksów. W górę poszybował kurs m.in. grupy Silwano, dewelopera Atlas Estates, czy budowlanego ABM Solid. Przez większość dnia liderem wzrostów był jednak Sfinks, który zyskiwał nawet 50 proc. Entuzjazm inwestorów wywołały komunikaty o 30 mln zł pożyczki ratunkowej od jednego z akcjonariuszy i porozumieniu z bankami wierzycielami. Tymczasem fundusze BZ WBK AIB (Arka) sprzedając część akcji, skutecznie schłodziły bycze nastroje wobec MCI. Kurs zdążył jednak zyskać w miesiąc 170 proc.
Adrian Boczkowski