Małe miasta też dostaną galerie

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 2012-04-24 00:00

W Polsce powstanie 750 tys. mkw. powierzchni handlowych. Z tego wiele w niewielkich miejscowościach

Polski wskaźnik nasycenia powierzchnią handlową nieznacznie przekracza europejską średnią wynoszącą 179 mkw. na 1 tys. mieszkańców. Największe nasycenie jest w dużych miastach, takichjak Warszawa czy Kraków, dlatego deweloperzy zwrócili się w stronę mniejszych miejscowości, nawet liczących poniżej 100 tys. mieszkańców.

— Podczas gdy niektóre rynki wykazują oznaki nasycenia, na mapie Polski jest jeszcze wiele białych plam pozbawionych nowoczesnych obiektów handlowych. Średniej wielkości miasta o najniższych statystykach nasycenia to m.in. Lublin, Elbląg, Olsztyn i Jelenia Góra. Jednak najwięcej niezagospodarowanych jeszcze handlowo wysp to miejscowości poniżej 100 tys. mieszkańców, w których wskaźniki nasycenia są równe zeru. Takie miasta jak np. Chełm, Tomaszów Mazowiecki, Stalowa Wola, Mielec, Ełk, Inowrocław, Ostrołęka czy Zawiercie czekają na swoje pierwsze nowoczesne galerie handlowe — wymienia Agnieszka Tarajko-Bąk, analityk rynku powierzchni handlowych w Jones Lang LaSalle.

Handlowa Polska A i B

Polska po raz kolejny została podzielona. Podczas gdy miasta w centrum i na południu kraju mogą poszczycić się największymi galeriami handlowymi, w Polsce Północnej (bez Trójmiasta) pojawiają się dopiero pierwsze takie placówki. Najpierw powstają w miastach wojewódzkich. Lublin, który wśród miast od 200 do 400 tys. mieszkańców ma jeden z najniższych wskaźników nasycenia powierzchnią handlową (359 mkw. na 1 tys. mieszkańców), przeżywa prawdziwe oblężenie inwestorów.

Do wybudowania tam galerii przymierza się aż siedmiu deweloperów. Dużym zainteresowaniem cieszą się także Olsztyn i Elbląg. W stolicy Warmii i Mazur jest co prawda kilka mniejszych centrów handlowych, ale ich oferta nie spełnia oczekiwań mieszkańców i najemców. Do zaspokojenia potrzeb szykują się dwaj deweloperzy: Libra Project, który do 2014 r. ma wybudować Galerię Warmińską, i Rank Progress, który właśnie kupił działkę pod przyszłą inwestycję.

— Niewątpliwym atutem miasta jest stosunkowo wysoka siła nabywcza jego mieszkańców (przewyższająca średnią krajową o prawie 30 proc.), a także mała konkurencja innych większych miast z rozbudowaną ofertą handlową. Najbliższe takie miasto to Gdańsk znajdujący się w odległości ponad 160 km od Olsztyna — zauważa Agnieszka Tarajko-Bąk.

Siła regionu

To właśnie brak ośrodków handlowych w okolicy jest mocnym argumentem za opłacalnością budowy centrum handlowego w mniejszych miastach, także w tych, gdzie mieszka mniej niż 100 tys. osób. — Obliczając siłę nabywczą ich mieszkańców, nie bierzemy pod uwagę wyłącznie miasta, w którym inwestycja ma być realizowana, ale również wszystkie miejscowości w jego pobliżu, oddalone od większych ośrodków handlowych. Takie rynki mają ogromny potencjał handlowy. Doskonałym przykładem są Chojnice, liczące prawie 40 tys. mieszkańców, gdzie Rank Progress planuje budowę centrum regionalnego. Miasto leży między dwoma dużymi ośrodkami: ponad 100 km od Słupska i około 90 km od Bydgoszczy. W tym przypadku siła nabywcza mieszkańców wzrasta co najmniej dwukrotnie — mówi Jan Mroczka, prezes Rank Progress. Odległość od dużych ośrodków handlowych okazała się także atutem Ełku i Ostrołęki. Do budowy galerii handlowych w Ełku przymierzają się spółki Vertano Real Estate i Master Management Group.

— Pod koniec marca 2012 r. kupiliśmy działkę w centrum Ełku pod budowę centrum handlowo-usługowo-rozrywkowego Brama Mazur. Termin rozpoczęcie prac budowlanych będzie zależał od uzyskania pozwolenia na budowę — podkreśla Michał Masztakowski, dyrektor ds. leasingu i rozwoju Master Management Group. Ostrołęczanie natomiast czekają na Galerię Bursztynową — projekt firmy Narev Inwestycje. Ponadto właściciel niewielkiej galerii Alius informował o planach rozbudowy.

Dostosowanie potrzeb

Wybudowanie centrum handlowego to połowa sukcesu, choć i tak rozsądnie trzeba dobrać profil obiektu. — Powodzenie projektów komercyjnych w miastach do 100 tys. mieszkańców zapewniają centra handlowe średniej wielkości i tzw. centra wygodnych, szybkich zakupów (od około 3 tys. do 9 tys. mkw.) — uważa Antoni Krzątała, prezes BNP Paribas Real Estate Polska. Drugą część stanowi odpowiednie dopasowanie oferty handlowej do potrzeb mieszkańców miasta i regionu. Dlatego wszelkie decyzje należy poprzedzić analizami oczekiwań przyszłych klientów. — Nie warto działać na wyrost i wprowadzać marek, na które ludzi nie będzie stać — radzi Jan Mroczka.

OKIEM EKSPERTA

Wszyscy mogą zyskać

JAROSŁAW JĘDRZYŃSKI

analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com

Z punktu widzenia dewelopera galerii handlowej wpływ takiej inwestycji na lokalnych przedsiębiorców nie jest istotny. Ale jednocześnie takie obiekty w mniejszych miejscowościach są przeznaczone właśnie dla lokalnych biznesmenów, dla których stają się nową szansą zarobienia pieniędzy. Dla miasta są natomiast źródłem istotnych dochodów, a dla lokalnej społeczności podstawową atrakcją oraz cennym źródłem miejsc pracy.