Najmniejsze firmy ubiegające się o wsparcie na inwestycje
i szkolenia popełniają we wnioskach wiele błędów. Jednak nie brakuje im inwencji i zapału.
Podsumowano pierwsze rundy aplikacyjne do działań 2.5. oraz 3.4. Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR) w poszczególnych województwach. Obydwa działania nastawione są na wspieranie najmniejszych przedsiębiorstw. Wnioski? Aplikacje składane są w ostatniej chwili, a projektodawcy nie znają instrukcji. Nie jest jednak aż tak źle, bo z drugiej strony, firmy ubiegające się o dotacje wykazują aktywność i ciekawe pomysły we wnioskach, którymi zasypane zostały niektóre instytucje odpowiedzialne za wdrażanie ZPORR w niektórych województwach. Ponadto z ministerstwa przekazano zbyt skomplikowane i niespójne wytyczne.
Duże różnice
Wśród nadesłanych wniosków zdecydowanie przeważają te związane z działaniem 3.4. W większości województw do instytucji odpowiedzialnych za weryfikację spłynęło ich ponad 100, ale różnice między regionami były znaczne. Rekordzistą jest województwo podkarpackie — do Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (RARR) we wszystkich dotychczasowych rundach wpłynęły łącznie 592 wnioski, z czego w ostatniej rundzie ponad 300. Warto dodać, że ponad 80 proc. było poprawnych pod względem formalnym, co w skali kraju jest ogromnym sukcesem.
— Przyczyną złożenia tak dużej liczby wniosków było duże zapotrzebowanie na środki i dobre rozpropagowanie wsparcia, a także świadomość korzyści — przedsiębiorcy z Podkarpacia korzystają ze środków unijnych od 1995 r. w ramach programów finansowanych z funduszy przedakcesyjnych Phare — wyjaśnia Jolanta Wiśniowska, kierownik Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości w RARR.
Ponadto efekt przyniosła promocja programu i akcja informacyjna. To najlepszy dowód, że aktywność przedsiębiorców musi być wspierana aktywnością samorządów lokalnych i wojewódzkich.
Najmniej aktywni okazali się przedsiębiorcy z województw świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. W obydwu liczba wniosków oscylowała wokół 50.
Jeśli chodzi o działanie 2.5., to liczba wniosków jest znacznie mniejsza. Przyczyną jest zapewne sama konstrukcja tego działania. Projektodawca nie jest bowiem odbiorcą wsparcia. Składając wniosek uzyskuje jedynie zwrot kosztów wynikających z obsługi beneficjentów.
— To, w naszym przekonaniu, nie zachęca do podejmowania wyzwania — komentuje Zbig-niew Zimoch ze Stowarzysze- nia Promocja Przedsiębiorczości z Opola.
Rozpiętość w ilościach aplikacji pomiędzy wojwództwami jest ogromna. Także w przypadku tego działania prym wiedzie województwo podkarpackie, w którym złożono 61 wniosków. W łódzkim czy świętokrzyskim było ich po kilkanaście. Jeszcze gorzej było w Opolskim czy Lubuskim, gdzie wniosków było po kilka.
W ostatniej chwili
Ogromne zainteresowanie unijnymi dotacjami coraz wyraźniej przekłada się na ilość wniosków, których z każdą rundą przybywa. Gorzej jednak z ich jakością. Przede wszystkim zbyt często składanie wniosków odbywa się w ostatniej chwili. Najbardziej jaskrawy przykład to województwo łódzkie, gdzie na 140 wniosków do działania 3.4, aż 100 złożono w ostatnim dniu konkursu. W tych aplikacjach najwięcej było prostych błędów formalnych — brak odpowiednich załączników, paraf, źle wpisywane wskaźniki.
— Błędy te wynikają wyłącznie z nieuwagi. Ci, którzy już kiedyś korzystali z programów pomocowych, wiedzą, że należy ściśle stosować się do instrukcji wypełniania wniosków — mówi Małgorzata Stryczewska-Jaguś, dyrektor działu obsługi ZPORR w Lubelskiej Fundacji Rozwoju.
Inne zarzuty formalne to źle oszacowany budżet, wadliwie skonstruowany harmonogram realizacji projektu czy błędnie policzone kwoty wsparcia z funduszy i wkład własny.
Z drugiej strony, Ministerstwo Gospodarki i Pracy, w którym przygotowano wytyczne do wniosków, nie ułatwiło całej procedury. Poważnym utrudnieniem były przede wszystkim wciąż zmieniające się zasady wypełniania wniosków czy wzory załączników. Pojawiły się też uwagi co do zasad i definicji (np. tych dotyczących mikroprzedsiębiorstw), które są jednolite dla całego kraju, ale niedopasowane do realiów poszczególnych regionów. Ponadto, formularz jest zbyt skomplikowany.
Poniżej oczekiwań jest także jakość merytoryczna wniosków. Główna bolączka to niespójność wniosków i słabo umotywowana realizacja projektu, a także zbyt ogólnikowe opisy planowanych działań. W wielu wnioskach nieprawidłowo rozpisano koszty — co budziło wątpliwości co do należytego wykorzystania pieniędzy.
Problemów przysporzył też generator wniosków. Za sprawą niesprawnego programu wiele projektów odrzucono na etapie weryfikacji formalnej, bo wydruk różnił się od wniosku w formie elektronicznej.
Pocieszające jest to, że mimo wszystko potencjalni beneficjenci są aktywni. Z reguły wnioskowana kwota znacznie przewyższa planowaną alokację. To może oznaczać, że już wkrótce skończą się pieniądze. Pozostaje mieć nadzieję, że z każdą rundą będzie lepiej, bo wszyscy — przedsiębiorcy i urzędnicy — będą uczyć się na błędach.