Mało surowca i będzie coraz drożej

Marta Zawisza
opublikowano: 27-03-2007, 00:00

Zapotrzebowanie na stalowe obiekty jest wysokie jak nigdy. Nie oznacza to bynajmniej, że ich wytwórcy nie mają żadnych kłopotów.

Zapotrzebowanie na stalowe obiekty jest wysokie jak nigdy. Nie oznacza to bynajmniej, że ich wytwórcy nie mają żadnych kłopotów.

Budownictwo przemysłowe jest filarem branży budowlanej. To wynik zainteresowania Polską ze strony zagranicznych koncernów, które chcą rozpoczynać tu swoją produkcję. Dostrzegają potencjał tkwiący w konsumentach i niski koszt siły roboczej. Rezultat? Polska staje się regionalną platformą usług. Jest ósmym co do wielkości rynkiem w Europie Środkowej.

W całym kraju błyskawicznie zwiększa się liczba centrów logistycznych, magazynów i hal produkcyjnych. Szefowie firm budowlanych dobrze wiedzą jak bardzo opłacalna jest „przemysłówka”. Dlatego, coraz częściej rozszerzają zakres swoich usług o ten segment.

Mało stali i ludzi

Nie trzeba długo analizować sytuacji w branży, aby zorientować się, jakie surowce są najbardziej przez nią pożądane. Wśród nich jest na pewno stal, bez której wybudowanie jakiegokolwiek magazynu byłoby niemożliwe. Duży popyt na ten metal sprawia, że wykorzystujące go firmy muszą czekać na dostawy, co oznacza przestoje w produkcji. Część przedsiębiorstw radzi sobie, sprowadzając materiały z zagranicy.

— W latach 2005-2006 zainteresowanie budownictwem przemysłowym wzrosło o 120-130 proc. Aby uniknąć kłopotów z dostawami elementów konstrukcyjnych, produkujemy je we własnej fabryce w Szwecji. Nie rozwiązuje to wszystkich problemów, innych materiałów, szczególnie tych do izolacji, stale brakuje. Sprowadza się je z zagranicy, a okres oczekiwania jest długi — tłumaczy Robert Ruszkowski, dyrektor firmy Borga Hale.

Przedstawiciele innych firm wyspecjalizowanych w budowie hal stalowych twierdzą, że podstawowym problemem nie jest brak materiałów, lecz niedobór pracowników.

— Największe kłopoty mamy ze znalezieniem kadry projektowej i wykonawczej. Zabrzmi to banalnie, ale obecnie znalezienie dobrego ślusarza, spawacza czy montera graniczy z cudem. Wszyscy fachowcy wyjechali z kraju, pracują za granicą za dużo większe pieniądze i nie chcą wracać do Polski. Państwo nie próbuje tej sytuacji zmienić. Nie ma szkół zawodowych które mogłyby wykształcić młode pokolenie, to starsze natomiast przechodzi na emerytury i tak tworzy się luka — tłumaczy Jarosław Szczupak, dyrektor firmy Alstal — Budownictwo.

Zapowiedź wzrostu cen

Ogromny popyt na konstrukcje stalowe sprawia, że rośnie konkurencja wśród wytwórców. Ponadto wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie w górę powędrują również ceny materiałów.

— Na razie nie da się zauważyć drastycznego wzrostu cen. Jednak przedsiębiorstwa z branży hutniczej, zajmujące się jej produkcją, zapowiadają podwyżki w przyszłym roku. To, paradoksalnie, efekt unijnych dotacji, które otrzymuje Polska. Duża część pieniędzy będzie przeznaczona na inwestycje infrastrukturalne, a branża hutnicza chce na tym zarobić. Myślę, że od przyszłego roku zauważalny będzie stały, systematyczny wzrost cen jej produktów. Przedsiębiorstwom takim jak Alstal na pewno nie ułatwi to działania na rynku — dodaje Jarosław Szczupak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Zawisza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu