Mapa polskiego eksportu: bardzo mało oznak życia

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2024-03-24 20:00

Początek roku przyniósł wyraźne spadki polskiego eksportu. Najmocniej spada sprzedaż do Niemiec oraz krajów Grupy Wyszehradzkiej. Recesja na tych kierunkach jest na miarę tego, co działo się w latach 2008, 2012 czy 2020. Na innych kierunkach sytuacja jest wyraźnie lepsza, choć oznak wyraźnego ożywienia wciąż jest za mało, by mówić o przełomie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Najnowsze statystyki eksportu towarów za styczeń wyglądają słabo. To samo pisałem miesiąc temu, niewiele się tu niestety zmienia, a jaskółek ożywienia jest mało. W styczniu eksport towarów liczony w złotych obniżył się o 12 proc. rok do roku, wobec spadku o 13 proc. w grudniu. Korygując to o zmiany cen otrzymujemy realny spadek o 3 proc., wobec 5 proc. w grudniu. Jest niby trochę lepiej, ale to głównie kwestia efektów niskiej bazy. Jak widać na wykresie, wolumeny eksportu nie odbijają się jeszcze zauważalnie.

Najgorsza jest sytuacja na kierunku niemieckim i wyszehradzkim. Eksport do Niemiec w cenach stałych spada w tempie 8 proc. (7 proc. w grudniu), a do Grupy Wyszehradzkiej w tempie 13 proc. (10 proc. w grudniu)*. Do innych krajów UE spadek wynosi już tylko 3 proc. A do krajów europejskich poza UE notujemy wzrosty wolumenu sprzedaży o 8 proc. rok do roku. Wzrosty w ujęciu rocznym notuje też eksport do Azji, Ameryki (Północnej i Południowej) i Afryki.

Ten obraz jest spójny z sygnałami dotyczącymi koniunktury na świecie. Sytuacja jest generalnie stabilna, nawet z lekkimi przejawami ożywienia przemysłowego, ale niestety Unia Europejska odstaje in minus. A w ramach UE negatywnie wyróżniają się Niemcy, co oczywiście przekłada się też na sytuację w krajach naszego regionu najmocniej powiązanych z Niemcami. Ostatnie dostępne dane (za grudzień) pokazują, że dynamika produkcji przemysłowej w skali świata wynosi 1,5 proc. rok do roku, tymczasem w strefie euro jest to -1 proc., a w Niemczech -4 proc.

Przełamanie negatywnych tendencji nastąpi w momencie, kiedy ruszy popyt konsumentów na towary. Do tego prawdopodobnie potrzebujemy niższych stóp procentowych, co ograniczy skłonność konsumentów do oszczędzania. Na razie bowiem wzrost realnych dochodów, wynikający ze spadku inflacji, jest w dużej mierze przeznaczany na odbudowę oszczędności. Ten proces wspierają wysokie realne stopy procentowe.

Niski popyt na towary jest też pokłosiem relokacji popytu konsumentów w kierunku usług. W skali Europy obserwujemy sygnały wysokiego popytu na usługi rekreacyjne, w tym turystyczne. Widać to m.in. po ruchu lotniczym, wynikach spółek zajmujących się turystyką, a także fakcie, że kraje Europy Południowej, oparte na turystyce, radzą sobie gospodarczo lepiej niż Niemcy ostatnio.

Słabe dane o polskim eksporcie wpisują się w obraz nieco słabszej od oczekiwań koniunktury na początku 2024 roku. Ożywienie gospodarcze postępuje, ale bardzo powoli.