MCI rusza do boju o 40 mln zł

Jarosław Królak
opublikowano: 2006-09-29 00:00

W poniedziałek giełdowy MCI pozwie państwo o 40 mln zł, które stracił po rozłożeniu przez fiskusa JTT. Łatwo nie będzie.

Rozpoczyna się spektakularny proces sądowy firmy z państwem o rekordowe odszkodowanie. MCI Management, notowany na giełdzie fundusz venture capital, wystąpił prawie o 40 mln zł odszkodowania od skarbu państwa za straty, jakie poniósł w związku z upadłością JTT Computer, niedawnego lidera w produkcji pecetów w Polsce.

— Pozew złożymy w poniedziałek. Żądana przez nas kwota blisko 40 mln zł obejmuje rzeczywiste straty na akcjach JTT oraz utracone korzyści. Gdyby firma nadal działała, będąc liderem na rynku, byłaby warta ponad 100 mln zł i przynosiłaby duże zyski akcjonariuszom — mówi Andrzej Lis, dyrektor inwestycyjny MCI.

Po drugiej stronie barykady stoją Prokuratoria Generalna i biuro prawne reprezentujące skarb państwa. Kierownictwo prokuratorii na łamach „PB” zapowiedziało, że państwo nie jest winne i nie ciąży na nim odpowiedzialność odszkodowawcza za upadek JTT.

Nie darujemy

MCI zdaje sobie sprawę, że łatwo i szybko nie będzie.

— To skomplikowana sprawa i liczymy się z tym, że proces może potrwać kilka lat. Będziemy walczyć do końca. Jak będzie trzeba, pójdziemy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości — zapowiada Andrzej Lis.

Jego zdaniem, buńczuczne wypowiedzi szefa prokuratorii, bez znajomości dowodów posiadanych przez MCI, są absurdalne.

— Porządni prawnicy przed zapoznaniem się z argumentami drugiej strony w ten sposób się nie wypowiadają. Myślę, że jak wygramy w pierwszej instancji, prokuratoria będzie bardziej skłonna do ugody — uważa dyrektor MCI.

Ile spółka mogłaby opuścić?

— Możemy zejść poniżej 30 mln zł — twierdzi Andrzej Lis.

Dodaje, że jeśli fundusz wygra, pieniądze pójdą na inwestycje i tworzenie nowych miejsc pracy.

A jeśli przegra?

— Mamy szanse na duże odszkodowanie. Jeśli dostaniemy niskie albo wręcz symboliczne, np. 100 tys. zł, to też będzie nasza wygrana. Chodzi o zasadę — mówi dyrektor.

Precedensowa batalia

W 2002 r. JTT Computer był liderem rynku, 40 proc. jego akcji posiadał MCI. W czerwcu 2004 r. JTT upadł po kłopotach z fiskusem. Organy skarbowe kwestionowały rozliczenia firmy z podatku VAT od transakcji eksportu komputerów za granicę, a potem ich przywozu z 0-procentową stawką VAT. Fiskus zażądał 10 mln zł. W czerwcu 2003 r. Naczelny Sąd Administracyjny oczyścił JTT z zarzutów łamania prawa. Niestety, firma zbankrutowała. MCI był zmuszony za 45 tys. zł sprzedać 40 proc. akcji, które kupił za 10,2 mln zł.