McLaren na co dzień

ŁO
opublikowano: 01-03-2016, 16:07

Brytyjski producent superaut chce zwiększyć sprzedaż, więc wprowadza do oferty „najbardziej użyteczny” model w swojej historii.

Fani marki McLaren mogą jednak spać spokojnie. Koncern nie chce sprzedawać SUV-ów, samochodów rodzinnych, ani tanich coupe. Najnowsze dziecko McLarena to model 570GT, który ma pomóc w zwiększeniu sprzedaży, ale jednocześnie zachowuje DNA firmy.  

Wyświetl galerię [1/4]

McLaren 570GT

McLaren

McLarena 570GT napędza silnik V8 Twin Turbo o mocy prawie 570 koni mechanicznych, które pozwalają osiągnąć „setkę” na liczniku po dokładnie 3,4 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 328 km/h.  

Ceny samochodu mają się zaczynać od 154 tys. GBP, co w przeliczeniu na polską walutę daje ponad 850 tys. zł. To olbrzymie pieniądze, ale McLaren Automotive nie celuje w zwykłych pracowników korporacji, tylko majętnych pasjonatów. Za podobną kwotę można kupić choćby porsche 911 turbo w topowej wersji lub audi R8, czyli auta będące już w zasięgu pewnej grupy Polaków.  

Media szybko zauważyły, że nowy McLaren jest w pewnym sensie „autem dla ludu”. „Autocar” podkreśla, że 570GT został tak zaprojektowany, aby pasował do zwykłych dróg i mógł być wykorzystywany w codziennym użytkowaniu. „Auto Express” pisze z kolei, że to najbardziej luksusowy i użyteczny McLaren w historii, natomiast magazyn „Car” rozwodzi się nad przestrzenią bagażową.

To rzeczywiście nietypowy element, bo 570GT oprócz 150 litrów pod przednią maską ma dodatkowe 220 litrów za plecami kierowcy i pasażera, nad umieszczonym z tyłu silnikiem. Bagaże umieścić można sięgając za siedzenia lub otwierając tylną szybę niczym klapę bagażnika. Prawie jak w zwykłym, rodzinnym aucie.  

Producent nie wstydzi się zresztą praktycznych możliwości nowego auta i przyznaje się, że taki był cel. Stylistycznie 570GT nie różni się zbytnio od pozostałych modeli z podstawowej serii o nazwie „Sports Series”: 570S coupe i 540C coupe. Wszystkie są mniej więcej w tym samym przedziale cenowym - taniej w McLarenie już raczej nie będzie.  

- To jest logiczny kolejny krok dla McLarena - komentuje na łamach dziennika „Financial Times” Mark Fulthorpe, analityk IHS Automotive. Podkreśla, że dzięki nieco tańszym modelom McLaren jest w stanie przyciągnąć klientów wcześniej zainteresowanych na przykład autami Porsche z górnej półki. Jednocześnie brytyjska marka nie narzekała na brak chętnych na model P1, którego cena sięgała nawet 2 mln GBP.

W każdym z ostatnich dwóch lat firma sprzedawała po około 1,5 tys. samochodów. W tym roku chce dostarczyć na rynek 3 tys. aut, ale celem jest osiągnięcie rocznej sprzedaży na poziomie 4 tys. egzemplarzy. „Financial Times” szacuje, że obecnie na drogach jeździ zaledwie 8 tys. pojazdów marki McLaren, co sprawia, że właściciele są ekskluzywną grupą.  

W styczniu firma ogłosiła, że podwaja liczbę pracowników linii produkcyjnej, żeby sprostać popytowi i stawianym celom. Fabryka ma działać na dwie zmiany, praca od ręki dostępna jest dla wykwalifikowanych 250 ludzi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ŁO

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / McLaren na co dzień