Megaawantura w Atlantisie

Katarzyna Sadowska
12-11-2008, 00:00

Giełda Uchwały zawarte w porządku obrad zostały przyjęte, ale nie obyło się bez dużych emocji.

Burzliwe walne zgromadzenie z policją w tle

Giełda Uchwały zawarte w porządku obrad zostały przyjęte, ale nie obyło się bez dużych emocji.

Marcowe walne Atlantisu, które zajmowało się głosowaniem splitu i emisji akcji, przebiegło w wyjątkowo gorącej atmosferze. Także w poniedziałek akcjonariusze spółki, która od lat nie prowadzi działalności operacyjnej, nie zawiedli.

— Nie zostałem wpuszczony do siedziby spółki. Drogę zagrodzili mi ochroniarze — żali się Łukasz Stefański, prawnik deweloperskiej spółki WAN, który na NWZA Atlantisu reprezentował zależną od dewelopera spółkę W. A. 2000.

W. A. 2000 ma pakiet 576 tys. akcji Atlantisu, które kiedyś należały do dawnego prezesa Pawła Obrębskiego i są zabezpieczeniem na poczet jego długu wobec firmy. Łukasz Stefański uważa, że — jeśli w akcjonariacie Atlantisu nie zaszły znaczące zmiany — pakiet ten wystarczyłby do zablokowania decyzji o splicie i emisji (na poprzednim walnym dawał ponad 23 proc. głosów). Czemu chciał to zrobić?

— Dotychczasowe działania pana Patrowicza [głównego akcjonariusza i przewodniczącego rady nadzorczej — red.] nie napawają nas optymizmem — w Atlantisie nadal nic się nie dzieje. Jest marazm. A po splicie spółka może dodatkowo trafić na listę alertów — wyjaśnia Łukasz Stefański.

Na pytanie, dlaczego spółka W. A. 2000 przez ostatnie lata nie zrobiła nic, by Atlantis zaczął wykonywać działalność operacyjną i przestał być giełdową "wydmuszką", odpowiada, że firma nigdy nie była akcjonariuszem dominującym i nie leżało to w jej gestii.

Akcjonariusze Atlantisu przegłosowali więc bez przeszkód split, emisję do 56,7 mln akcji serii E i upoważnienie zarządu do podwyższenia kapitału w drodze emisji do 46,5 mln akcji serii F w ramach kapitału docelowego.

— To nieprawdopodobne, że w cywilizowanym świecie można tak prowadzić biznes. I to w spółce giełdowej. Będziemy badali możliwość zaskarżenia podjętych uchwał —deklaruje Łukasz Stefański.

Nie wyklucza, że na świadków powoła policjantów, których wezwał, gdy nie chciano go wpuścić na obrady.

— W pełnomocnictwie pana Stefańskiego było wiele błędów formalnych. Nie mogliśmy się zgodzić, by uczestniczył w walnym — tłumaczy Mariusz Patrowicz.

Zaznacza, że najpierw przeprowadzone będą emisje (dzięki nim Atlantis ma rozpocząć budowę farm wiatrowych), a dopiero potem split. Chce spotkać się z władzami giełdy, by uchronić spółkę przed wpisaniem na listę alertów.

Akcjonariusze zgodzili się na pociągnięcie do odpowiedzialności za działalność na szkodę spółki byłego prezesa Jana Chrostowskiego i na zmianę siedziby z Warszawy na Płock. I to w trybie ekspresowym, bo w lokalu, który Atlantis wynajmował (podobno od dewelopera WAN), zaraz po walnym odłączono prąd.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Megaawantura w Atlantisie