Menedżerowie uczą się za granicą

Patrycja Otto
opublikowano: 2002-08-09 00:00

Polska kadra zarządzająca dostrzega zalety dodatkowych szkoleń. Coraz częściej menedżerowie korzystają także z programów oferowanych przez renomowane, światowe uczelnie. Wyjątkową propozycją tego typu jest specjalne szkolenie dla menedżerów pod nazwą The General Management Program, które pięć lat temu przygotował Harvard Business School. Świadectwem ukończenia tego kursu może poszczycić się trzech Polaków.

Kryteria, które stawia Harvard Business School, są bardzo wysokie. Uczestnik kursu musi wykazać się dziesięcioletnim doświadczeniem w biznesie na stanowisku kierowniczym oraz zarządzać firmą, której roczne obroty wynoszą 100 mln USD (około 400 mln zł). Opłata za szkolenie wynosi aż 35 tys. USD (około 143,5 tys. zł). Na zniżkę mogą liczyć te firmy, które wyślą na kurs więcej niż jedną osobę.

Szkolenie skierowane jest do kadry zarządzającej średniego i wyższego szczebla, z ambicjami i predyspozycjami do objęcia wyższych stanowisk.

— W tegorocznej edycji programu udział wzięło 68 osób z 30 krajów. Średnia wieku studentów wynosiła 45 lat. Dominowali ludzie biznesu, ale byli również członkowie rządu Nigerii oraz generał lotnictwa armii amerykańskiej. Dzięki temu można było nie tylko nawiązać kontakty, ale zapoznać się z różnymi kulturami zarządzania. Tego typu wiedza jest szczególnie przydatna w wielonarodowościowej korporacji, a także w międzynarodowych negocjacjach — tłumaczy Krzysztof Kuwałek, dyrektor generalny Claritas Polska, absolwent Harvardu.

Harvard to przede wszystkim wiedza i doświadczenie, które w przypadku tego szkolenia można zdobyć w krótkim czasie. Program trwa bowiem dwa miesiące z sześciotygodniową przerwą, podczas której studenci realizują własne projekty. Tematem programu jest istota zarządzania firmą oraz wiedza z zakresu finansów, nowych technologii, HR i marketingu, szczególnie przydatna na stanowiskach kierowniczych. Zdaniem uczestników szkolenia, edukacja na amerykańskim uniwersytecie znacznie różni się od oferty polskich uczelni.

— Na naukę musiałem poświęcić około 20 godzin dziennie, przez siedem dni w tygodniu. Nie mieliśmy wykładów. To miejsce zajęły studia przypadków, do których przygotowywaliśmy się samodzielnie lub zespołowo. Dziennie należało czytać minimum 100 stron tekstów z polecanych książek i materiałów prasowych oraz często oglądać materiały wideo. Niedziela nie była dniem odpoczynku, lecz służyła ugruntowaniu materiału. Podczas ćwiczeń analizowaliśmy autentyczne problemy firm różnych branż z całego świata. Wcielaliśmy się w dyrektorów przedsiębiorstw i decydowaliśmy o strategii, jaką należałoby wybrać w danej sytuacji. Mieliśmy także okazję sprawdzić nasze rozwiązania w praktyce poprzez wideokonferencje z szefami firm, których dotyczyło zagadnienie — opowiada Krzysztof Kuwałek.

W ten sposób uczestnicy szkolenia zdobywają aktualną wiedzę na temat zarządzania w różnych krajach. Mają również możliwość konsultacji z praktykami, którzy na co dzień zarządzają wielkimi korporacjami.

— Dodatkowo szkolenie pozwala na nowo spojrzeć na sferę biznesu i szybciej odnaleźć analogię między tym, co dzieje się w kraju i za granicą. Zyskując potrzebną wiedzę, uczestnik szkolenia nabiera pewności, że prowadzone przez niego działania w firmie, w której zarządza, są słuszne — przekonuje Krzysztof Kuwałek.