MF: nowa strategia nie pogrąży finansów państwa

Marek Knitter
opublikowano: 2002-02-14 00:00

Ministerstwo Finansów zapewnia, że nowa strategia rządu nie obciąży budżetu. Większość inwestycji powinna być finansowana ze środków prywatnych, wspieranych gwarancjami państwa.

Zgodnie z założeniem Marka Belki, wicepremiera i ministra finansów, wydatki budżetowe mają rosnąć realnie o 1 proc. rocznie. Zdaniem Andrzeja Raczki, wiceministra finansów odpowiedzialnego za dług publiczny, środki wydawane z budżetu o charakterze prowzrostowym będą raczej ograniczone. Dlatego środków na inwestycje zawarte w strategii rządowej trzeba szukać poza ustawą. W finansowanie programu powinny włączyć się także takie instytucje jak OFE.

— Zamierzamy sprawdzić efektywność wykorzystania środków budżetowych w celu znalezienia tych wolnych pieniędzy, które mogłyby posłużyć promocji wzrostu gospodarczego. Nie ma jednak złudzeń, że tych pieniędzy nie wystarczy — twierdzi Andrzej Raczko.

Potrzeby będą spore. Rząd szuka pieniędzy nie tylko w budżecie.

— Fundusze przedakcesyjne nie wystarczą, dlatego musimy sięgnąć po środki z sektora prywatnego, również z zagranicy. Uważam, że znajdą się chętni do inwestowania w pewne przedsięwzięcia, choć angażowanie się w takie projekty jest obarczone wysokim ryzykiem. W takiej sytuacji państwo może obniżyć to ryzyko, udzielając gwarancji — tłumaczy Andrzej Raczko.

Ministerstwo Finansów wielokrotnie podkreślało, że w wielu krajach istnieje cały szereg instrumentów współpracy między sektorem państwowym a prywatnym.

— Chcemy uruchomić zamrożone środki, które są w dyspozycji państwa i na podstawie tego emitować papiery wartościowe. Może to być na przykład budynek, którego państwo lub samorząd terytorialny jest właścicielem. To oczywiście aktywa zamrożone, które można sprzedać uzyskując duży zastrzyk pieniędzy, jednocześnie podpisując umowę o wieloletnią dzierżawę z nowym właścicielem — uważa wiceminister.

Według resortu finansów, harmonogram realizacji strategii zależy głównie od przygotowania projektów przez właściwe resorty.

— W przypadku projektu Ministerstwa Infrastruktury dotyczącego budowy autostrad resort infrastruktury musi przedstawić koszt całego przedsięwzięcia, ewentualne wpływy z winiet w danym okresie, dopiero wówczas rozpocząć negocjacje z prywatnymi inwestorami. Oni muszą nam powiedzieć, na jakich warunkach i ile chcieliby za taką inwestycję zapłacić, i w jakiej formie — mówi Andrzej Raczko.

Zasadniczą grupą inwestorów, do których chce się zwrócić Ministerstwo Finansów, są otwarte fundusze emerytalne. Dysponują one sporymi środkami, nie mając jednocześnie wystarczającej liczby długoterminowych instrumentów inwestycyjnych.

— Rentowność, jaką uzyskują OFE, nie jest dużo wyższa od rentowności papierów skarbowych. Dlatego fundusze powinny również inwestować w bardziej ryzykowne przedsięwzięcia, ale za to o wiele bardziej rentowne. Problem w tym, że duża zmienność trendów na rynku giełdowym powoduje perturbacje. Powinniśmy więc stworzyć dodatkowe możliwości inwestowania dla OFE. Takie inwestycje muszą być bezpieczne, ale bardziej rentowne niż obligacje — uważa wiceminister.

Zdaniem Andrzeja Raczko, fundusze mogą pozwolić sobie na znacznie dłuższy okres inwestowania. W związku z tym bardzo dobrym instrumentem są listy zastawne, emitowane przez banki hipoteczne, pod warunkiem, że są one dopuszczone do obrotu. Tymczasem koszt emisji i dopuszczenia do obrotu listów jest tak duży, że dziś w polskich realiach jest to przedsięwzięcie nieopłacalne.

— Jest to papier znacznie bardziej rentowny niż obligacje i na dodatek zabezpieczony kredytem hipotecznym. W Niemczech listy zastawne mają ratingi prawie identyczne jak papiery skarbowe, a koszt dopuszczenia do obrotu jest tam znacznie niższy — twierdzi Andrzej Raczko.