Miasto broni harmonii

Agnieszka Zielińska
03-04-2007, 00:00

Kilkunastopiętrowe bloki obok kameralnego osiedla? Zdaniem dewelopera, plan na to zezwala. Urząd miasta jest jednak innego zdania.

Interwencje Zaostrza się spór pomiędzy firmą Barc i mieszkańcami osiedla w Białołęce

Kilkunastopiętrowe bloki obok kameralnego osiedla? Zdaniem dewelopera, plan na to zezwala. Urząd miasta jest jednak innego zdania.

Firma Barc jest właścicielem kilku hektarów gruntu w warszawskiej dzielnicy Białołęka, na których chce wybudować wielorodzinne osiedle. Zgodnie z projektem, wysokość budynków będzie wynosić od około 9 do nawet 18 kondygnacji. Obok znajduje się osiedle Winnica, którego zabudowa nie przekracza czterech pięter. Jednak zdaniem dewelopera, problemu nie ma, bo inwestycja jest zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Urząd miasta twierdzi co innego.

Definicja harmonii

Winnica uważana jest za jedno najładniejszych osiedli wielorodzinnych w Warszawie. Prosta, kameralna zabudowa zdobyła także uznanie fachowców, którzy kilka lat temu przyznali mu tytuł najlepszego obiektu Warszawy w kategorii budynków wielorodzinnych. Eksperci docenili spójność architektury i krajobrazu, m.in. dlatego, że zachowano naturalne walory terenu, w tym stare drzewa. Jednak dziś mieszkańcy czują się zagrożeni. Kilkadziesiąt metrów obok ich osiedla firma Barc zamierza wybudować kilkunastopiętrowe bloki.

— Nie jesteśmy przeciwni tej inwestycji, ale nie zgadzamy się na wysokość planowanych budynków. Nie pasują one skalą do istniejącej zabudowy i to jest niezgodne z miejscowym planem. Dopuszcza on na tym obszarze zabudowę wielorodzinną pod warunkiem jej zharmonizowania z sąsiednią zabudową — mówi pragnący zachować anonimowość mieszkaniec winnicy.

Deweloper jest innego zdania.

— Decydując się na zakup tej nieruchomości, braliśmy pod uwagę ustalenia miejscowego planu zagospodarowania, które z naszego punktu widzenia są korzystne. Miejscowy plan określa jedynie minimalną wysokość zabudowy, nie mówi nic o maksymalnej. Wniosek? Autorzy planu dopuścili na tym terenie wysoką zabudowę — twierdzi Maciej Bratkowski, prezes firmy Barc.

Jego zdaniem, błędem jest również sprowadzanie kwestii harmonii w architekturze jedynie do wysokości budynków.

— Z opracowania Mag- daleny Baborskiej-Narożny „Harmonia w architekturze” z 2000 r. wynika, że „u samych podstaw harmonii leży godzenie przeciwieństw i tego, co niepodobne” — cytuje prezes spółki Barc.

Konflikt się zaostrza

Wyjaśnienia dewelopera nie przekonują jednak naczelnego architekta miasta, który odmówił mu wydania pozwolenia na budowę. Zdaniem miejskich urzędników, projekt jest niezgodny z miejscowym planem, a konkretnie z paragrafem 8 ust. 6, który nakłada na inwestorów obowiązek dostosowania projektowanej zabudowy do już istniejącej. „Nie posiada również odpowiednich warunków i uzgodnień, m.in. decyzji o środowiskowej, pozytywnej opinii układu komunikacyjnego, do czego obliguje miejscowy plan, także decyzji na lokalizację wjazdów koniecznych do obsługi inwestycji wraz z uzgodnionymi projektami budowlanymi wjazdów przez zarządców dróg publicznych. (…) W związku z tym organ I instancji był zobligowany do wydania decyzji odmownej” — czytamy w piśmie przesłanym do naszej redakcji przez Tomasza Andryszczyka, rzecznika prasowego prezydenta miasta, a podpisanym przez Jacka Ochmańskiego, głównego specjalistę w Biurze Architektury i Plano- wania Przestrzennego Warszawy.

Zdaniem tego ostatniego, nie ma obecnie ani prawnych, ani merytorycznych podstaw do wydania zgody na bu- dowę. Tymczasem władze spółki Barc nie dają za wygraną.

— Regularnie ślą skargi na brak decyzji w tej sprawie m.in. do prezydenta Warszawy, co można uznać za formę nacisku na urząd miasta — uważa Tomasz Andryszczyk.

We wrześniu ubiegłego roku deweloper odwołał się od decyzji odmawiającej wydania pozwolenia na budowę do wojewody mazowieckiego. Rezultat? Na początku roku wojewoda uchylił decyzję do ponownego rozpatrzenia. W praktyce oznacza to, że procedura występowania o pozwolenie na budowę wszczynana jest na nowo.

Jednak mieszkańcy Winnicy również nie zamierzają bezczynnie czekać. Odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który na razie nie podjął decyzji w tej sprawie. Wystąpili też do urzędu miasta o zmianę planu zagospodarowania. Chcą uzupełnić go o zapis określający maksymalną wysokość i kubaturę budynków, które mogą powstać na tym terenie. Ich starania poparły władze i radni Białołęki.

— Procedura zmiany planu została wszczęta. Zakłada, że będzie można tu budować maksymalnie 6 pięter — mówi Piotr Jaworski, radny dzielnicy Białołęka.

Takie działania oburzają dewelopera.

— To zmiana reguł w trakcie gry. Gdyby grunt, który kupiliśmy, miał plan dopuszczający tylko niską zabu- dowę, jego wartość byłaby niższa — twierdzi Maciej Bratkowski, który rozważa złożenie pozwu o odszkodowanie.

Mieszkańców oburza z kolei to, że w ubiegłym roku deweloper, nie czekając na decyzję wojewody, wybudował już zaplecze kontenerowe dla robotników.

Końca sporu nie widać...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Miasto broni harmonii