Mięso łączy siły z rybami

ZM Nowak i Limito mają plan: za dwa lata mięsno-rybna grupa chce mieć 1 mld zł przychodów i drugi zakład przetwórstwa ryb

Mięso świetnie komponuje się z rybami — uznali szefowie Zakładów Mięsnych Nowak i łososiowego Limito. Łączą właśnie pierwsze zespoły w swoich firmach, a docelowo mówią również o połączeniu kapitałowym i wspólnych inwestycjach.

Zakłady Mięsne Nowak, którymi zarządza Zbigniew Nowak (z lewej), uważają się za wędliniarskiego lidera na Pomorzu. Grudziądzkie Limito, kierowane przez Roberta Wijatę, jest z zupełnie innej bajki — produkuje ryby i sprzedaje je głównie za granicą. Obie firmy są zdania, że piękna z nich para.
Zobacz więcej

HARMONIA KONTRASTÓW:

Zakłady Mięsne Nowak, którymi zarządza Zbigniew Nowak (z lewej), uważają się za wędliniarskiego lidera na Pomorzu. Grudziądzkie Limito, kierowane przez Roberta Wijatę, jest z zupełnie innej bajki — produkuje ryby i sprzedaje je głównie za granicą. Obie firmy są zdania, że piękna z nich para. Łukasz Głowala

— Jesteśmy znanym lokalnie przetwórcą mięsa z dużym centrum dystrybucyjnym i dziesiątkami samochodów, które rozwożą mięso różnych producentów. Docieramy do 4 tys. sklepów w regionie, a ponad 90 proc. własnej produkcji sprzedajemy w kraju — mówi Zbigniew Nowak, prezes Zakładów Mięsnych Nowak.

— Nas w Polsce słabo na razie widać, bo ponad 90 proc. produkcji eksportujemy. To asymetria, z której obie spółki skorzystają. Na rynku krajowym mamy na tyle małe wolumeny, że koszty logistyki są bardzo wysokie, a potrzebujemy takich samych samochodów, jakie służą do przewozu mięsa. Nasz zespół sprzedażowy jest wyspecjalizowany w eksporcie, a zespół ZM Nowak w rynku krajowym. W tym zakresie też będziemy więc wzajemnie korzystać ze swoich kompetencji — dodaje Robert Wijata, prezes Limito.

Zbigniew Nowak jest przekonany, że takie połączenie poprawi konkurencyjność obu firm.

Nie tak nietypowo

Prezes Limito, który wcześniej przez wiele lat był wiceszefem rybnego Graala, a w tym roku przejął większościowy pakiet akcji łososiowej spółki od funduszu Avallon, przyznaje, że mięsny partner będzie wsparciem. — Nie jest tajemnicą, ze Limito borykało się z problemami finansowymi, więc ścisła współpraca z dużą organizacją i wspólny zakup mediów, opakowań itp. też ma dla nas duże znaczenie — twierdzi Robert Wijata.

Ma też nastąpić wymiana produkcyjnego know-how. — Planujemy rozszerzenie portfela o rybne produkty wędliniarskie, jak parówki i kabanosy. Tu również chcielibyśmy więc skorzystać z doświadczeń partnera — mówi prezes Limito. Zdaniem Krzysztofa Woźnicy, prezesa Zakładów Mięsnych Silesia, na polskim rynku będzie to prawdopodobnie jedyne przedsięwzięcie tego typu, choć — wbrew pozorom — wcale nie egzotyczne.

— Trzy lata temu mieliśmy podobny pomysł, tylko po drugiej stronie był zagraniczny producent serów. Chodziło o wspólne zarządzanie logistyką — wożenie serów w jedną, a wędlin w drugą stronę, wykorzystanie naszego parku maszynowego do plastrowania i pakowania serów oraz wzajemną sprzedaż produktów. W takim połączeniu biznesów widać więc wiele potencjalnych korzyści — twierdzi Krzysztof Woźnica.

Pierwsza jaskółka

Piotr Grauer, ekspert firmy doradczej KPMG, podkreśla: ważne jest to, że produkty obu firm ze sobą nie konkurują. — Być może to pierwsza jaskółka, która zachęci innych graczy do poszukiwania takich nieoczywistych zestawień biznesowych. Przetwórcy mięsa dotychczas nie interesowali się przejęciami czy bliższą współpracą z firmami rybnymi, tylko byli zaangażowani w konsolidację w ramach swojego sektora. W mięsno-rybnym połączeniu widać jednak synergie — komentuje Piotr Grauer. Obecnie trwa łączenie zespołu sprzedaży obu firm.

— Na kolejne miesiące zaplanowano połączenie zakupów, logistyki, finansów i księgowości. Kolejno będziemy budować wspólną strategią inwestycyjną. O połączeniu kapitałowym myślimy w perspektywie roku — mówi Robert Wijata. Tegoroczne przychody Limito mają sięgnąć 160 mln zł. Mięsno-dystrybucyjny biznes Grupy Nowak osiągnie w tym czasie sprzedaż na poziomie około 350 mln zł. Rodzina Nowaków poza tymi biznesami ma m.in. gospodarstwo rolne, budynki i działki na Pomorzu. Na jednej z nich może powstać drugi zakład Limito.

— Tegoroczna dynamika naszej sprzedaży wynosi 60 proc. Jesteśmy w stanie dalej rosnąć w tym tempie, ale potrzebujemy nowych mocy. Obecne wystarczą nam na przyszły rok, więc w 2017 r. powinien już stać nasz drugi zakład — mówi Robert Wijata. Zaznacza, że nowa grupa ma też w planach akwizycje — rybne i mięsne. W perspektywie dwóch lat chce mieć około 1 mld zł przychodów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu