Kurczące się zasoby naturalne oraz rosnąca populacja ludności na świecie skłaniają naukowców i biznesmenów do poszukiwania nowych, ekologicznych sposobów produkcji żywności.
Światowe media obiegła niedawno informacja o tym, że w październiku dr Mark Post, szef wydziału fizjologii z Uniwersytetu Maastricht (Holandia), zaprezentuje pierwszego na świecie wołowego hamburgera wyprodukowanego w laboratorium. Powstanie on z tkanek wyhodowanych z komórek macierzystych krowy. Projekt jest finansowany przez anonimowego sponsora, którego celem jest m.in. ograniczenie hodowli bydła i redukcja emisji gazów cieplarnianych.
Będzie opór
Pytani przez „PB” przedstawiciele branży mięsnej podchodzą do tego z dużym sceptycyzmem.
— Produkt wzbudzi duży opór konsumentów, którzy będą obawiać się ewentualnych skutków ubocznych jego spożywania. Zanim uda się przełamać ten opór, trzeba wielu lat, m.in. badań — mówi Ryszard Smolarek, prezes Polskiej Federacji Branży Mięsnej. Naukowcy też nie wróżą mięsu z probówki szybkiej kariery.
— Trudno mi uwierzyć w to, że holenderscy naukowcy zaprezentują w październiku hamburgera wyprodukowanego w laboratorium. Możliwe, że wyprodukują tkankę mięśniową, która będzie przypominała mięso i będzie źródłem wartościowego białka. Wątpię jednak, że uda się uzyskać w ten sposób produkt o cechach sensorycznych i wartości odżywczej tradycyjnego mięsa.
Trudno też będzie go nazwać hamburgerem, bo nazewnictwo produktów spożywczych jest dość precyzyjnie uregulowane. Poza tym droga od laboratoryjnej probówki do uruchomienia przemysłowej produkcji i dopuszczenia do obrotu jest bardzo długa — mówi prof. nadzw. dr hab. Agnieszka Wierzbicka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Jej zdaniem, cały proces zajmie kilka, a nawet kilkanaście lat. Konieczne jest przede wszystkim zbadanie wpływu tej żywności na organizm ludzki.
Mark Post prognozuje, że masowa produkcja mięsa z probówki może ruszyć w ciągu 10-20 lat.
— Mogę sobie wyobrazić, że wytworzona w warunkach laboratoryjnych tkanka mięsna będzie wzbogacającym w białko dodatkiem do produkcji wyrobów mięsnych. Ciężko jednak wyobrazić sobie, że wyprze z rynku hamburgery czy steki. Trzeba pamiętać o tym, że smak i struktura mięsa zależy nie tylko od jego składu, ale w dużej mierze od warunków, w jakich żyje zwierzę, jego wieku, a także czasu i warunków dojrzewania, kiedy zachodzą zmiany biochemiczne w mięśniach. Tego wszystkiego nie da się uzyskać w laboratoryjnej produkcji wyizolowanych tkanek na obecnym etapie badań — mówi Agnieszka Wierzbicka.
Jest alternatywa
Na tym jednak rozwój sektora żywnościowego i innowacje się nie kończą. — W UE prowadzone są badania nad wykorzystaniem owadów w celach spożywczych. Ich larwy są doskonałym źródłem białka. Jest ono znacznie lepiej przyswajalne niż białko zawarte w mięsie wołowym czy wieprzowym. Ponadto hodowla larw jest dużo tańsza niż hodowla dużych zwierząt — mówi Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ). Jego zdaniem, w przyszłości możliwy jest też rozwój produkcji glonów, wodorostów i alg. Są bardzo pożywne, a ich produkcja jest mało wymagająca.
— Dzięki nowym źródłom pokarmu można nie tylko zmniejszyć problem głodu na ziemi, ale także rozwiązać wiele problemów ekologicznych. Świat dynamicznie się zmieniai globalizuje, więc można spodziewać się zmian preferencji i nawyków żywieniowych. W Polsce jeszcze 20 lat temu prawie nikt nie jadł surowych ryb czy krewetek — mówi Andrzej Gantner.