W przeciwieństwie do swoich zaatlantyckich kolegów, inwestorzy na Starym Kontynencie wcale nie palili się do nabywania akcji. Kupujących nie były w stanie wesprzeć nawet dosyć dobre dane makro. Pozytywnie zaskoczyły bowiem odczyty wskaźników PMI eurolandu i gospodarek Niemiec i Francji dla sektora usług i przemysłu. Być może gracze zwrócili uwagę na fakt, że mimo wszystko pokazały one dalszy spadek aktywności gospodarczej, który jednak był już znacznie łagodniejszy niż pod koniec minionego roku.
Uwagę handlujących skupił na sobie Deutsche Bank. Niemiecki gigant finansowy, listem prezesa Ackermana do akcjonariuszy pochwalił się dobrym początkiem roku. W całym bieżącym roku prognozowany jest zysk. Patrząc na wycenę akcji, reakcja rynku była lekko mówiąc – wstrzemięźliwa. Zdecydowanie lepiej zaprezentował się konkurencyjny Commerzbank. Kurs mocno rósł po deklaracji władz banku, że nie oczekuje on zwiększenia udziałów przez państwo, po wcześniejszej zgodzie na pomoc finansową dla instytucji.
Powodów do zadowolenia nie mieli akcjonariusze Linde. Analitycy Bank of America obniżyli do „niedoważaj” rekomendację dla drugiego na świecie pod względem wielkości producenta gazów przemysłowych.
Na londyńskim parkiecie nieudany dzień mieli posiadacze walorów spółek
wydobywczych. Spadały m.in. wyceny Antofagasta, Rio Tinto, BHP Billiton i
Kazakhmys. To następstwo zakończenia przez notowania miedzi najdłuższej
wzrostowej serii od kwietnia 2007 r. Inwestorzy pozbywali się również udziałów w
bankach z HSBC i Lloyds Group na czele.