Sytuacji nie był w stanie poprawić symbolicznie lepszy od oczekiwań wzrost wskaźnika PMI dla sektora wytwórczego. W efekcie jeszcze przed południem indeksy zanotowały zjazd pod kreskę ustanawiając dzienne minima. Był to sygnał dla popytu na podjęcie kontrataku i wyprowadzenie wskaźników w bardziej zielone strefy. Finisz znów jednak był nerwowy. W efekcie na zakończeniu sesji na plusie był tylko frankfurcki DAX zyskując 0,29 proc. Londyński FTSE spadł o 0,10 proc. zaś paryski CAC zniżkował o 0,21 proc.
Uwaga graczy skupiała się na doniesieniach ze spółek. Szczególna estymą cieszyły się walory Carrefour. Według dziennika Le Figaro, największy europejski detalista zamierza zredukować koszty o ponad 2 mld EUR w ciągu najbliższych 3 lat.
Na niemieckim parkiecie zainteresowaniem cieszyły się akcje spółek użyteczności publicznej. Drożały m.in. papiery E.ON. Analitycy JPMorgan Chase podnieśli ocenę dla europejskiego sektora z „niedoważaj” do „przeważaj”. Powody do zadowolenia w branży energetycznej mieli udziałowcy RWE. Niemiecki potentat ma uzyskać pozytywną decyzję unijnych władz w temacie przejęcia holenderskiego rywala Essent.
Z kolei doniesienia o planach opuszczenia londyńskiej giełdy wsparły wycenę akcji Thomson Reuters. Agencja informacyjna zamierza pozostać jednak na parkietach w Toronto i Nowym Jorku (NYSE).
Dystrybucji akcji w końcówce sesji przewodziły instytucje finansowe.
Stopniały za to portfele akcjonariuszy Swiss Life Holding. Analitycy UBS obniżyli rekomendację dla szwajcarskiego ubezpieczyciela z „neutralnie” do „sprzedaj” uzasadniając to ciągle słabą kondycją finansową spółki.
Na wartości traciły również akcje Aegona, Prudential oraz banków Standard
Chartered, Barclays Lloyds i Societe Generale.
Handlujący pozbywali się
również walorów koncernów samochodowych z Daimlerem i Volkswagenem na
czele.