Milion osób czeka na uwłaszczenie

AR
opublikowano: 2016-08-18 14:39

Znane są już wstępne założenia projektu ustawy, która zamieni mieszkańców bloków we współwłaścicieli gruntów. Konsultacje potrwają jednak co najmniej do września.

Obok podpisanej w tym tygodniu przez prezydenta Andrzeja Dudę tzw. "małej ustawy reprywatyzacyjnej" dotyczącej gruntów w Warszawie, przejętych po wojnie przez państwo tzw. "dekretem Bieruta", na etapie prac w resorcie infrastruktury i środowiska jest obecnie propozycja innej ustawy nieformalnie nazywanej "reprywatyzacyjną".

Chodzi o nowelizację, dzięki której użytkownicy wieczyści z urzędu staną się współwłaścicielami gruntów, na których mieszkają. Współwłaścicielami - bo zmiany będą dotyczyć głównie wspólnot mieszkaniowych, czyli mieszkańców bloków. Nie obejmą natomiast właścicieli domów jednorodzinnych oraz nieruchomości komercyjnych położonych na ziemi należącej do samorządów i Skarbu Państwa.

- Wciąż trwają konsultacje nad projektem tej ustawy, więc nieznany jest jeszcze jego ostateczny kształt. Przewidujemy, że zakończą się one niewczesnej niż na początku września - informują przedstawiciele resortu.

Ustawa "o przekształceniu współużytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe we współwłasność gruntów" może uwłaszczyć nawet 1 milion osób. Nowe przepisy mają wyjść w życie od stycznia 2017 roku,

Obecnie użytkownicy wieczyści muszą uiszczać na rzecz gmin (lub Skarbu Państwa) coroczne opłaty, które co trzy lata mogą być podwyższane.

Ukłon w stronę wieczystych

Zgodnie z wstępnym projektem nowej ustawy użytkownicy wieczyści staną się współwłaścicielami publicznej ziemi dopiero po 20 latach. W tym czasie zamiast rocznych opłat za użytkowanie będą co roku płacić ratę za spłatę gruntu. Ich wysokość ma być równa opłacie rocznej z tytułu użytkowania wieczystego obowiązującej 31 grudnia 2016 r. Tak jak dotychczas opłata będzie podlegać waloryzacji, z tym że nie co trzy, ale co pięć lat. Oznacza to, że gminy nadal będą mogły ją podnosić, jeśli w tym czasie zmieni się rynkowa wartość gruntu.

Wcześniej rząd zakładał, że opłaty te będą pobierane do końca obowiązywania umowy o użytkowanie wieczyste (większość umów zawierana była na 99 lat), a nie przez 20 lat. Projekt w takim kształcie nadal jednak budzi zastrzeżenia Alaina Korony, prawnika i prezesa stowarzyszenia "Wieczyste".

- Ten projekt nie likwiduje podstawowego problemu jakim jest fakt, iż opłata roczna czy opłata za przekształcenie ma charakter haraczu. Na jednej działce współużytkownicy wieczyści będą płacili różne wysokości opłat, niektórzy w wysokości niewspółmiernej do pozostałych. Są działki w Warszawie, gdzie wskutek zawirowań prawnych, w Warszawie jedni właściciele płacą np. 400-500 złotych a inni ok.2-3 tys. złotych - mówi Alain Korona.

... i w stronę  gmin

Zgodnie z obecnymi (wstępnymi) założeniami projektu zamiast corocznych opłat mieszkańcy będą mogli wnieść jednorazową zapłatę za nabywany grunt. Będą mogli wtedy skorzystać z 50-procentowej bonifikaty, jeśli grunt należy do Skarbu Państwa. Samorządy natomiast dostaną całkowitą dowolność w ustalaniu wielkości takiej bonifikaty.

Oznacza to, że może ona wynieść "zero" - zwracają uwagę przedstawiciele stowarzyszenia.

- Na domiar złego nieruchomości będą zawierały stosowne wpisy w księdze wieczystej w dziale III (roszczenia i ograniczenia), czyli nieruchomości nie będą już czyste, co obniża ich wartość. Nie wspomnę już o niesamowitej biurokracji związanej z przesyłaniem zaświadczeń - mówi Korona.

Jego stowarzyszenie chce, aby resort zaprosił je do dalszych konsultacji. Domaga się przekazania mieszkańcom gruntów będących w użytkowaniu wieczystym bez jakichkolwiek dalszych opłat. Takie rozwiązanie byłoby nie do przyjęcia dla większości samorządowców, którzy chcą "uczciwego wywłaszczenia". O tym, jak przedstawiciele gmin i powiatów reagują na plany rządu w kwestii użytkowania wieczystego "Puls Biznesu" pisał w czerwcu >>>

 Najwięcej użytkowników wieczystych ma obecnie Warszawa. Co roku do budżetu miasta z tytułu opłat rocznych wpływa 475 mln zł, z czego ok. jedna trzecia od właścicieli mieszkań.