Były premier Leszek Miller podkreślił, że za jego rządów Jan Kulczyk nie zrobił żadnego interesu. Miller, który był w sobotę gościem "Wywiadu Skowrońskiego" emitowanego w telewizji Polsat przyznał, że wiedział, iż Kulczyk chce robić interesy związane z elektrycznością (chodzi o uczestnictwo w prywatyzacji firm energetycznych) i ropą (czyli udział w prywatyzacji firm paliwowych). "Ale nie zrobił" - dodał.
"Za moich rządów coś chciał, ale nie dostał, a za poprzednich rządów chciał i dostawał. Kulczyk robił najlepsze interesy za czasów Jerzego Buzka w latach 1999-2000, kiedy to wziął udział w dwóch największych prywatyzacjach, które zbudowały potęgę jego holdingu - zakup udziałów Warty i Telekomunikacji Polskiej" - mówił b. premier. Dodał, że ministrami skarbu byli wówczas Emil Wąsacz i Aldona Kamela-Sowińska.
Miller uważa, że Kulczyk nie miał argumentów, które mogły przekonać do jego interesów. "A czy nie było tak, że ktoś blokował te interesy, że Kaczmarek je blokował?" - pytał dziennikarz.
"Tylko argumenty samego Kulczyka mogły być wzięte pod uwagę" - odparł premier. Dodał, że to "jak najlepiej świadczy o jego rządzie, że niezależnie od tego, kto z kim w jakich był kontaktach, to nie miało żadnego wpływu na ostateczne decyzje, bo one wynikały tylko z interesów Skarbu Państwa i kraju".
Zgodnie z treścią odtajnionych notatek wywiadu - pierwszej autorstwa ówczesnego szefa Agencji Wywiadu Zbigniewa Siemiątkowskiego i drugiej sporządzonej przez oficera Agencji,
Kulczyk spotkał się w lipcu 2003 roku z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem.
W notatce Siemiątkowskiego, jest mowa o tym, że Ałganow wyrażał pretensje, że Rosjanie "mieli dostać Rafinerię Gdańską, co było uzgodnione", oraz "robili wszystko, jak było ustalone". Padło również stwierdzenie o łapówce, jaką mieli wziąć za to ówczesny szef Nafty Polskiej Maciej Gierej oraz ówczesny minister skarbu Wiesław Kaczmarek.
W notatce oficera AW napisano, że w trakcie spotkania Kulczyk przekonywał Ałganowa, iż "ma wszelkie pełnomocnictwa na dalsze prowadzenie z Rosjanami negocjacji w sprawie sprzedaży" Rafinerii Gdańskiej. Kulczyk "miał przy tym, nie wprost, powoływać się na poparcie prezydenta, używając w rozmowie sformułowania „pierwszy”".