Tydzień temu szukaliśmy perełek w branży budowlanej. Dzisiaj bierzemy pod lupę branżę materiałów budowlanych i wykończeniowych. Wskaźniki wielu jej przedstawicieli spadły do jednocyfrowych wartości. Jednak zawód, jaki sprawiały niektóre firmy w poprzednich kwartałach, a także duża niepewność co do koniunktury w budownictwie powodują, że w tej branży trudno znaleźć perełki.
Pod lupę wzięliśmy 14 spółek — od najmniejszej Izolacji Jarocin, wartej
niespełna 7 mln zł producenta m.in. pap i akcesoriów dachowych, po Cersanit —
spółkę z indeksu WIG20, o wartości rynkowej ponad 2,1 mld zł.
Oceniając atrakcyjność poszczególnych spółek, uwzględniliśmy aż osiem
wskaźników. Tych najpopularniejszych, jak cena do zysku i cena do wartości
księgowej, jak i tych, których inwestorzy nie znajdą w tabelach giełdowych
(EV/EBITDA, EV/przychody i P/Cash earnings). Większość z nich obliczaliśmy dla
historycznych wyników, jak i rezultatów prognozowanych na 2008 r. przez biura
maklerskie.
Relatywnie najczęściej kryteria atrakcyjności (wskaźniki niższe od
mediany dla branży) spełniała Decora. W spółce ogniskują się jednak problemy
sektora: negatywne skutki mocnego złotego (większość firm gros produkcji wysyła
na eksport) i wyższych stóp procentowych (wiele spółek m.in. Barlinek, Cersanit,
Koelner i Ulma, wzięło kredyty na rozbudowę mocy produkcyjnych) oraz rosnące
ryzyko spadku popytu na wyroby, ze względu na spowolnienie gospodarek. Stąd
obawy o zyski. Te zresztą już w poprzednich kwartałach nie rzucały na kolana.
Wiele spółek nie dotrzymało obietnic. Skutek jest taki, że indeks, stworzony
przez „PB” dla branży materiałów budowlanych, obniżył się od początku roku o 45
proc., wobec 30 proc. spadku WIG.
Decora straciła jeszcze więcej, bo 60 proc. To sprowadziło wszystkie jej
wskaźniki do wartości jednocyfrowych. Nie czyni to jej niestety inwestycyjną
perełką, ze względu na uzasadnione obawy o tegoroczne wyniki. Na poziomie zysków
w najlepszym wypadku będą one niewiele wyższe od ubiegłorocznych. Analitycy Domu
Maklerskiego IDM prognozują, że przychody firmy wzrosną o 26 proc., do 314,8 mln
zł, ale skorygowany zysk netto będzie wyższy zaledwie o 7 proc. i wyniesie 26,2
mln zł. Wysoka spodziewana dynamika sprzedaży to m.in. konsekwencja przejęć (pod
koniec ub.r. kupiono niemiecką firmę Ewifoam). Spółka ma też dość spore
zadłużenie (74 mln zł), co będzie się przekładać na coraz wyższe koszty
finansowe. Zarząd zapowiadał ich ograniczenie dzięki przewalutowaniu kredytów.
Na razie nie opublikowano jednak prognozy wyników na cały rok, co może sugerować
niepewność co do rozwoju sytuacji.
Stosunkowo najmniej atrakcyjnie wskaźnikowo prezentują się Barlinek,
Radpol i Śnieżka, a także Cersanit. W przypadku tego ostatniego na wycenie
cieniem kładzie się rosnące ryzyko niezrealizowania oczekiwań rynkowych (około
180 mln zł zysku netto). Najsłabiej w branży oceniany jest Polcolorit. W
przypadku tej firmy nie należy się sugerować stosunkowo atrakcyjnymi
wskaźnikami, zwłaszcza C/WK, równym 0,2.
Do inwestycji w spółki badanej branży nie zachęca również niska płynność
walorów. Nawet w przypadku największego Cersanitu średni sesyjny obrót w ciągu
ostatnich trzech miesięcy nie przekroczył 4 mln zł. Dla pozostałych spółek nie
przekracza nawet 1 mln zł na sesję. Stosunkowo najbardziej płynne (obrót w
odniesieniu do kapitalizacji) są Lentex i Polcolorit. Jakie są tego skutki
(zarówno w czasie hossy, jak i bessy), najlepiej widać po wspomnianym
Cersanicie. Konieczność szybkiej redukcji pozycji w akcjach przez jeden z
funduszy (tak przynajmniej sugerował prezes firmy) spowodowało w miniony
czwartek załamanie notowań producenta ceramiki sanitarnej. Kurs spadł o 12,5
proc.
Okiem eksperta
Sylwia Jaśkiewicz, analityk DM IDM
Aż tak duża przecena większości spółek z branży materiałów budowlanych wydaje się nieuzasadniona. Niewątpliwie jednak jest kilka czynników, które zwiększają obawy inwestorów o wyniki firm. Przede wszystkim — coraz mocniejszy złoty, który najmocniej doskwiera dużym eksporterom, takim jak Cersanit, Barlinek czy Decora. O ile sytuacja w Rosji i na Ukrainie jest stosunkowo dobra, to wydaje się, że mamy do czynienia z osłabieniem popytu nie tylko za zachodnią granicą, ale także w kraju. Nad Wisłą kluczowe są zamówienia z rynku wtórnego (remonty itp.), a nie z pierwotnego. Dlatego duża liczba oddawanych w najbliższych miesiącach do użytku mieszkań nie wpłynie istotnie na koniunkturę. Nie należy się więc spodziewać rewelacyjnych wyników po przedstawicielach branży. Zmiany nastawienia inwestorów do sektora można oczekiwać dopiero w razie odwrócenia trendu na rynku walutowym.