alitycy znów się pomylili. Miała być korekta cen nieruchomości rolnych, a one zdrożały.
Od ponad roku mówi się o tym, że ceny gruntów rolnych są wywindowane do nieprzyzwoitego poziomu, a dekoniunktura oraz nadwyżki podaży sprawią, że te nieruchomości stanieją. Dane Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) nie potwierdzają tej teorii: tylko w ubiegłym roku ziemie orne podrożały aż o 32 proc. ANR pod koniec czerwca sprzedawała swoje grunty po 15 623 zł/ha (cena uśredniona). To 2 tys. zł/ha więcej niż w I kwartale i o ponad 3,7 tys. zł niż w tym samym okresie roku ubiegłego.
Ceny idą w górę, ale preferencje nabywców pozostają niezmienne. Największym powodzeniem cieszą się albo działki małe (do 1 ha), albo ogromne (powyżej 100 ha). I właśnie grunty z tych dwóch grup są najdroższe — średnio nawet 19 tys. zł/ha.
Najwyższe ceny ziemia osiągnęła w województwach kujawsko-pomorskim (25 799 zł/ha) i wielkopolskim (24 831 zł/ha). Nic dziwnego, że właśnie tam ANR chce wystawić niemal 70 proc. gruntów przeznaczonych do sprzedaży — według prognoz analityków BGŻ do końca roku ziemia w tych regionach podrożeje co najmniej o 1 tys. zł za ha. Zresztą, nie tylko tam, bo nieruchomości rolne mają zdrożeć o kilkaset złotych za hektar we wszystkich województwach (najmniejszy wzrost — około 600 zł/ha — przewiduje się w Lubelskiem).
— Na zwiększony popyt ma wpływ kilka czynników. Ziemię kupują przede wszystkim rolnicy, którzy chcą zdążyć przed zakończeniem akcji preferencyjnych kredytów na zakup gruntu. Poza tym rolnicy spodziewają się w tym roku dość dużych przychodów z płatności bezpośrednich, które mogą ulokować w ziemię. Nieruchomości rolne kupują również inwestorzy prywatni, którzy liczą na kolejny wzrost cen i traktują grunty jako pewną inwestycję — mówi Monika Dybciak, analityk BGŻ.
Popularny jest pogląd, że na ziemi nie można stracić, ale Monika Dybciak przypomina sytuację w USA, gdzie pierwszy raz od kilkudziesięciu lat ziemia staniała o kilka procent.
W Polsce jednak zarówno ceny gruntów, jak i popyt utrzymują się na wysokim poziomie. W drugim kwartale ANR sprzedała o 36 proc. więcej ziemi niż w pierwszym. Planowany na najbliższe miesiące wzrost podaży może nieco wyhamować dynamikę cen, ale raczej nie przyczyni się do ich dramatycznego spadku. Zmian można się spodziewać co najwyżej w wyniku wzmocnienia złotego wobec innych walut. Zdaniem wielu analityków, to właśnie słaby złoty sprawił, że zakup gruntów ornych stał się opłacalny dla inwestorów zagranicznych.