Opieszałość urzędu spowodowała, że kilka tysięcy twórców i rzemieślników zostało pozbawionych prawa do legalnego obrotu swoimi wyrobami.
Do 30 kwietnia wyroby sztuki ludowej i rzemiosła artystycznego były obłożone 3-proc. podatkiem VAT. Nowa ustawa podniosła stawkę do wysokości 7 proc. Twórcy i galerie potraktowali podwyżkę jako możliwą do zaakceptowania. Nie spodziewali się jednak, że zapisy ustawy okażą się martwe, ponieważ Minister Finansów nie wydał rozporządzenia, umożliwiającego ich realizację. Przepisy miały dotyczyć trybu powoływania komisji atestowych, decydujących o tym, które wyroby można uznać za dzieła sztuki ludowej lub rzemiosła artystycznego i obłożyć je 7-proc. podatkiem, a które nie i zastosować wobec nich stawkę 22 proc.
W efekcie kilka tysięcy twórców i rzemieślników zostało pozbawionych prawa do legalnego obrotu swoimi wyrobami.
— Przestaliśmy odbierać towar od naszych dostawców. Nikt nie chce wypisać faktury z 22 proc. VAT — mówi Krystyna Danilczuk, prezes spółdzielni Sztuki Ludowej Cepelia w Białymstoku.
Twórcy też nie chcą sprzedawać swoich dzieł. Czekają.
— To są na ogół dość drogie przedmioty, kosztujące niejednokrotnie kilkaset złotych. Podatek wysokości 22 proc. sprawia, że jest niewielu chętnych nabywców. Wytrzymamy może jeszcze dwa miesiące. Tylko co dalej? — martwi się Tomasz Bachorz, prezes spółdzielni rękodzieła ZWW Cepelia w Zakopanem.
Między resortami
Do 30 kwietnia taka komisja atestowa istniała przy Cepelii. Fundacja co roku kwalifikowała około 40-50 tys. różnego rodzaju wyrobów jako wytwory sztuki ludowej. Dawało to możliwość obciążania ich mniejszym podatkiem.
— W nowej sytuacji prawnej miała zapaść decyzja na temat powołania i umiejscowienia takiego organu — mówi Danuta Buczkowska z warszawskiej centrali Cepelii.
Według Waldemara Dąbrowskiego, ministra kultury, Cepelia nadal ma powoływać takie komisje, ale ostateczną decyzję w tej sprawie ma podjąć Ministerstwo Finansów.
— Wysłaliśmy do tego resortu oficjalną prośbę o wydanie odpowiedniego rozporządzenia — mówi Anna Godzisz, rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury.
Są jeszcze zapasy
Niektóre galerie przewidując problemy po wprowadzeniu nowej ustawy o VAT, wcześniej zaopatrzyły się w towar.
— Na razie korzystamy z zapasów. Ale nowych rzeczy praktycznie nie kupujemy — podkreśla Krystyna Danilczuk.
Zapasów na pewno nie starczy do wakacji, a to dla tej branży jest okres najwyższych obrotów. Tomasz Bachorz przypomina także, że galerie sztuki i rzemiosła muszą się także pogodzić ze spadkiem obrotów artystycznymi wyrobami kaletniczymi. Do tej pory obciążał je 3 proc. VAT, ale nowa ustawa nie przyznała im prawa do stawki 7 proc.
— Tutaj niestety nawet szybkie powołanie komisji atestowej nie pomoże. Ceny muszą pójść w górę o jedną piątą, a są to na ogół drogie rzeczy — mówi zatroskany Tomasz Bachorz.