PAP: Minister finansów Andrzej Raczko opowiedział się za jak najszerszym, czyli plus/minus 15 proc., pasmem dopuszczalnych wahań w przejściowym, przed wejściem do strefy euro, systemie walutowym ERM2. Dyskusję w sprawie ERM2 resort podejmie z NBP jeszcze w tym miesiącu.
"Jest to kwestia korzystnego wynegocjowania kursu wymiany, który będzie odpowiedni dla stabilnego wzrostu" - powiedział minister na konferencji zorganizowanej przez Euromoney.
"Złoty powinien poruszać się w możliwie jak najszerszym paśmie wahań, przynajmniej w pierwszym etapie, a dopiero potem może być ono zawężone" - tłumaczył.
Zdaniem Raczki, przyjęcie euro będzie korzystne, gdyż eliminuje ryzyko wahań kursowych.
W opinii uczestniczącego w konferencji Konrada Reussa, dyrektora zarządzającego Standard & Poor's, w pierwszej turze do strefy euro przystąpią najprawdopodobniej kraje bałtyckie oraz Słowenia.
"Pozostałe mogą dołączyć do niej w 2010 roku, albo nawet trochę później z powodu problemów fiskalnych" - uważa.
Minister finansów powiedział także, że wzrost deficytu budżetowego jest ceną, jaką Polska płaci za przystąpienie do Unii Europejskiej.
"Większy deficyt budżetowy jest ceną, jaką Polska musi zapłacić za członkostwo (w UE). Będziemy chcieli wypełnić kryteria zbieżności, bo jest to pozytywne dla ekonomii" - powiedział Raczko.
Powtórzył także, że wzrost gospodarczy za ubiegły rok będzie wyższy niż wcześniej oczekiwano i wyniesie 3,6 proc. PKB. Ważną rolę w dynamizacji gospodarki w tym roku odegrają inwestycje.
"Ubiegłoroczny wzrost gospodarczy wynikał z eksportu, który rósł szybciej niż import. Inwestycje, które nie przyczyniły się mocno do tej pory do wzrostu, powinny wzrosnąć do poziomu z 2002 roku" - oszacował.