Znakomity reporter i podróżnik opowiada o wierzeniach i obrzędach w różnych stronach świata. Opisuje misjonarzy i świętych, ale też nie spuszcza chłodnego (czy ironicznego) oka ze znachorów, chiromantów i rozmaitych cudotwórców. Dla dobra nauki osobiście udał się po horoskop do hinduskiego astrologa, który „przypominał kupca raczej niż fachowca od gwiazd” i okazał się mistrzem w wyciąganiu zeznań.
W reportażu o brazylijskim stanie Bahia Budrewicz pisze o ceremoniach candomblé, które odprawiają na schodach kościoła potomkowie czarnych niewolników niegdyś przymusowo ochrzczonych przez Portugalczyków. Bóg to dla nich Olorum, św. Łazarz — bożek Omulu. Reporter obserwował też pokaz hipnozy, z drgawkami, konwulsjami i zbiorowym striptizem włącznie. Nie, nie nad Orinoko. W paryskiej „Olympii”.
Elżbieta Sawicka
publicystka
