Mleczna bessa zaczęła przybierać na sile

To jest bardzo trudny rok dla mleczarzy. Ceny spadają w tempie dwucyfrowym, a dna nie widać

Ciemne chmury zebrały się nad mleczarzami, i to nie nie tylko z powodu rosyjskiego embarga. Na łeb na szyję lecą ceny produktów mlecznych i w Polsce, i na świecie, a w kolejnych miesiącach ma być jeszcze gorzej.

WERYFIKACJA
Zobacz więcej

WERYFIKACJA

Sytuacja na rynku mleka powoduje, że Spomlek, którym kieruje Edward Bajko, podda weryfikacji plan przyszłych inwestycji. [FOT. GK]

— Mleko w proszku na świecie jest dziś o około 40 proc. tańsze niż przed rokiem, masło o 25 proc., a sery o kilkanaście procent. W Polsce wciąż utrzymują się ceny nieco wyższe niż chociażby średnia unijna, choć i tak mleko w proszku i masło są tańsze o 25 proc. niż rok wcześniej, a sery o 15 proc. Spodziewamy się, że w kolejnych miesiącach ceny będą dalej spadać — mówi Marta Skrzypczyk, ekspert banku BGŻ.

Minorowe nastroje

Niepokoić może drastyczny spadek rentowności branży — wskaźnik obrotu netto wytwarzania wyrobów mleczarskich w I półroczu 2014 wynosił 1,9 proc. wobec 3,2 proc. rok wcześniej. Edward Bajko, prezes Spomleku, tłumaczy, że przetwórcy mleka tym mocniej odczuli spadek cen, że przez długi czas nie potrafili wynegocjować niższej ceny za surowiec.

— Obniżka cen surowca następuje z opóźnieniem i przebiega wolniej niż spadek cen produktów. Dlatego dzisiaj produkcja, szczególnie towarów, takich jak mleko w proszku, masło czy sery, ma jeszcze ujemną rentowność. Na dłuższą metę mleczarnie oczywiście nie mogą tak funkcjonować, więc spodziewam się obniżek stawek za mleko. Obecnie jesteśmy na plusie, bo już to zrobiliśmy — twierdzi Edward Bajko.

Spomlek kontynuuje co prawda rozpoczęte inwestycje, ale przyszłe plany w tym zakresie musi poddać weryfikacji.

— Mleczarstwo jest w ewidentnym dołku, ale ratuje nas bardzo dobry poprzedni rok. Musimy jednak poszukać nowych odbiorców. W tym celu właśnie jesteśmy w Kazachstanie — mówi Andrzej Grabowski, współwłaściciel Grupy Polmlek.

— Spadki cen są już odczuwalne, ale na razie nie odbijają się znacząco na rentowności,bo realizujemy głównie kontrakty zawarte wcześniej, jeszcze w okresie normalnej koniunktury. Tendencja jest jednak jednoznaczna — będzie gorzej. Trzeba szukać nowych rynków zbytu i stabilnych finansowo kontrahentów na całym świecie oraz dopasować asortyment tak, by znaleźć na niego chętnych — uważa Dariusz Sapiński, prezes SM Mlekovita.

Egzotyczne nadzieje

Dariusz Zieliński, prezes Ceko, producenta serów żółtych typu holendersko-szwajcarskiego oraz włoskiego, żałuje, że obniżek cen nie widać na sklepowych półkach.

— A jeśli widać, to absolutnie nieadekwatne do spadku cen surowca i zakupu produktów od producenta. Z tego powodu konsumpcja nie rośnie, co nie pomoże nawet w części w likwidacji produkcyjnej nadwyżki — uważa szef Ceko. Główną przyczyną trudnej sytuacji branży jest właśnie światowa nadprodukcja.

— Produkcja mleka czołowych eksporterów przetworów mleczarskich w pierwszym półroczu wzrosła o około 5 proc., a tu nie jest tak jak ze zbożami, gdzie jeden sezon jest lepszy, a drugi gorszy. Taki wzrost oznacza naprawdę duże zmiany, zwłaszcza że popyt nie wzrósł w takim samym stopniu — tłumaczy Marta Skrzypczyk. Na ten trend, jej zdaniem, ma wpływ również rosyjskie embargo.

— Ci producenci, którzy mieli takie możliwości, przestawili się z produkcji m.in. serów na mleko w proszku, które nadaje się do dłuższego przechowywania, i sprzedaży w innych częściach świata, np. Afryce. Ceny produktów mlecznych spadają jednak również w Nowej Zelandii, która nie jest objęta rosyjskim embargiem — mówi Marta Skrzypczyk.

Jej zdaniem, w najlepszej sytuacji są te zakłady, które mają szerszą ofertę i gorszą sytuację na rynku serów rekompensują sobie np. większą produkcją galanterii mlecznej, czyli np. jogurtów, których spożycie będzie rosnąć.

— Do większych zakupów powinny powrócić też Chiny, które ograniczyły je po uzupełnieniu zapasów w zeszłym roku. Nastąpi to za kilka miesięcy. Światowy popyt ratują też kraje afrykańskie, które zaczęły kupować więcej mleka w proszku. To jednak za mało w stosunku do rosnącej produkcji — uważa Marta Skrzypczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Mleczna bessa zaczęła przybierać na sile