Zanosi się na to, że
największą fuzję w branży
spożywczej poprzedzą
żmudne negocjacje.
Po tym, jak na łamach "PB" Edmund Borawski, prezes SM Mlekpol, największej firmy mleczarskiej w Polsce, zadeklarował chęć połączenia się z SM Mlekovita (wiceliderem rynku), Dariusz Sapiński, prezes drugiej, postanowił ustosunkować się do propozycji. Jest za fuzją, ale stawia przy tym twarde warunki.
Kto kogo
Szef Mlekovity widzi możliwość połączenia tylko w przypadku, gdy to jego firma, a nie Mlekpol, będzie stroną przejmującą (według prawa spółdzielczego). To jednak nie koniec.
— Przede wszystkim członkowie spółdzielni Mlekovita jako przejmującej oraz spółdzielni Mlekpol jako przejmowanej muszą wyrazić zgodę. Warunki przejęcia są określone jasno i czytelnie. Zakładają, że firma po połączeniu nazywała będzie się Mlekovita, a jej siedziba będzie w Wysokiem Mazowieckiem. Połączenie może nastąpić pod warunkiem uzyskania zgody prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów — oświadcza Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity.
Dodaje, że doprecyzowanie warunków połączeniowych powinno się odbyć na wspólnym posiedzeniu rad nadzorczych obu spółdzielni. Jednak na razie nie wiadomo, jaka będzie odpowiedź Mlekpolu na warunki Mlekovity.
Pewne jest tylko to, że szefowie obu firm są gorącymi zwolennikami połączenia.
— Fuzja naszych firm byłaby najbardziej spektakularna w historii polskiego mleczarstwa. Projekt oceniam jako bardzo trafny przede wszystkim pod względem ekonomicznym — mówi Dariusz Sapiński.
Typowanie wyniku
Na rynku nie brakuje jednak opinii, że na drodze do połączenia staną duże i sprzeczne ambicje ich szefów.
— Przy obecnym układzie personalnym szybkie połączenie obu podmiotów jest raczej trudne do wyobrażenia — ocenia szef liczącej się firmy mleczarskiej, pragnący zachować anonimowość.
W branży nie brakuje jednak optymistów.
— Szefowie Mlekovity i Mlekpolu to silne indywidualności, ale przy tym bardzo rozsądni ludzie. Mam więc nadzieję, że sprawa nie rozbije się o ambicje — ocenia Jadwiga Seremak-Bulge, ekspert ds. rynku mleka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Podkreśla, że dobrym prognostykiem dla pozytywnego finału sprawy może być to, że prezesi potrafili się dogadać w kwestii wspólnego powołania Polskiej Izby Mleka, w której podzielili się funkcjami reprezentacyjnymi i zarządczymi.