Indeks MSCI Frontier Markets, uwzględniający rynki akcji 25 mniejszych gospodarek wschodzących, wzrósł o 11 proc. od początku roku. Indeks MSCI Emerging Markets, uwzględniający rynki akcji m.in. Brazylii, Chin, Rosji, a także Polski, wzrósł w tym samym czasie o 2 proc. Różnica 9 pkt. procentowych jest największa od prawie pięciu lat.
Mark Mobius z Templeton Asset Management uważa, że dobra koniunktura na mniejszych rynkach wschodzących utrzyma się dzięki rosnącym cenom surowców i większej konsumpcji takich państw, jak Ukraina, Kenia i Wietnam.
- Możliwe, że wchodzimy w erę, kiedy mniejsze rynki „ukradną show” większym – powiedział Antoine van Agtmael, twórca terminu “rynki wschodzące”, zarządzający Emerging Markets Management. – One nie były do niedawna odkryte a są bardzo interesujące, są całkiem atrakcyjne pod względem wyceny i oferują duże możliwości – dodał.
Andrea Nannini, z należącego do HSBC New Frontiers Fund zwraca uwagę, że mniejsze rynki wschodzące to większe ryzyko w kontekście płynności i przejrzystości. Zaznaczył jednak, że to ryzyko było dotychczas dostatecznie kompensowane większym zyskiem. Podkreślił także, że na największych rynkach wschodzących nie zostało już prawdopodobnie wiele możliwości do znaczącego zarobku.

MD, Bloomberg