Mocniejszy dolar zatrzymał winną bessę

Piotr Gozdowski
opublikowano: 09-10-2014, 00:00

Notowania indeksów wina wyhamowały po głębokiej przecenie, w czym pomogło umocnienie amerykańskiej waluty

Największą zaletą inwestycji w trunki jest to, że stopy zwrotu nie są skorelowane z sytuacją na rynkach finansowych — zachwalają pośrednicy, handlujący na rynku wina. Niestety, nie oznacza to, że mamy gwarancję zysków, a skala spadku indeksu Liv-ex 50 od szczytu w 2011 r. jako żywo przypominała bessy z rynku akcji. Wskaźnik, obliczany przez platformę transakcyjną umożliwiającą inwestycję w wino, odzwierciedla dziesięć roczników pięciu trunków, uważanych za najlepsze. Liv-Ex 100 składa się natomiast ze stu najbardziej pożądanych gatunków spoza najwyższej półki. Oba dynamicznie rosły do połowy 2011 r., by później z hukiem spaść. Pierwszy stracił 40, drugi 35 proc., ale w sierpniu pojawiła się iskierka nadziei. Liv-ex 50 urósł o 1,3 proc., a Liv-ex 100 zyskał 0,9 proc. — w obu przypadkach była to pierwsza zwyżka od marca 2013 r.

— W końcu odbieramy pozytywne sygnały z rynku. Oczywiście za wcześnie, aby odtrąbić trwałą zmianę trendu, ale kiedyś ten moment musi nadejść. Zauważyliśmy, że na rynku jest więcej kupujących, ale nie jest to oszałamiający wzrost. Na pewno pomógł wzrost kursu dolara, który wzmocnił pozycje nabywców z Ameryki i Azji, gdzie ożywienie jest największe — ocenia Miles Davis z londyńskiego Wine Asset Managers.

Mimo że za pośrednictwem giełdy Liv- -Ex przeprowadzana jest ledwie co dziesiąta transakcja, zmiany indeksów są dla wielu inwestorów podstawowym źródłem oceny stanu rynku. W ostatnich trzech latach notowania spadały, m.in. ze względu na spadek zamówień z Chin, które są trzecim największym konsumentem win francuskich.

— Osobom, które zaczynają inwestowanie na rynku wina, zawsze doradzam, aby oprócz śledzenia samych kursów indeksów wina śledzili również komentarze oraz analizy ekspertów. Dane z giełdy Liv-ex mają duże znaczenie, ale osoby zawodowo zajmujące się winem inwestycyjnym oceniają sytuację, obserwując również transakcje u brokerów. Komuś, kto jest poza branżą, bardzo trudno dotrzeć do takich informacji — mówi Paweł Morozowicz z Wealth Solutions, który przed dwoma laty radził wykorzystywać korektę do zakupów.

Czas pokazał jednak, że korekta zamieniła się w bessę. Zaliczane do inwestycji alternatywnych wino możemy kupić na różne sposoby. Najwygodniejsze jest ulokowanie pieniędzy za pośrednictwem firm, wyspecjalizowanych w obrocie trunkami inwestycyjnymi. Otwierają nam indywidualne konta, ze zróżnicowanym progiem wejścia, zaczynającym się już od kilku tysięcy złotych. W naszym imieniu pośrednik kupuje wino liczone w skrzynkach i przechowuje w odpowiednich warunkach, zazwyczaj wynajmując do tego wyspecjalizowaną firmę magazynującą. Na każde życzenie możemy dokonać zmian w swoim portfelu — dokupić, sprzedać część lub całość czy nawet sprowadzić trunek do Polski. Kilka banków w ramach usług private bankingu, a także doradców finansowych, również oferuje możliwość inwestowania w wino. Ipopema TFI miała swój fundusz inwestujący na tym rynku — Fine Wine, który jednak nie spotkał się z większym zainteresowaniem i obecnie jest w fazie likwidacji — także z tego względu, że rynek dołował od dłuższego czasu i wino zaczęło tracić opinię atrakcyjnej inwestycji.

Ruch transakcyjny zaczynają generować internetowe platformy aukcyjne, takie jak cavex, ale eksperci bagatelizują znaczenie tego obszaru, co nie zmienia faktu, że bacznie mu się przyglądają. Także domy aukcyjne zanotowały wzrost obrotów na organizowanych przez siebie licytacjach win. Paweł Morozowicz wyraźnie zaznacza, aby nie wrzucać do jednego worka aukcji kolekcjonerskich i transakcji inwestycyjnych.

— Wiadomo, że każda aukcja, zwłaszcza taka, na której padł jakiś rekord, zwiększa zainteresowanie inwestycjami na tym rynku. Jednak na aukcjach często królują emocje, a brokerzy na rynku hurtowym transakcje negocjują. Zdarza się, że i miesiącami. To dwa zupełnie inne segmenty tego rynku — dodaje zarządzający portfelem alkoholi w Wealth Solutions.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Gozdowski

Polecane