Po solidnym wzroście warszawskich indeksów w środę warunki do kontynuacji tego ruchu wydawały się niemal idealne. Do czwartej z rzędu zwyżki zapewne by doszło, gdyby na przeszkodzie nie stanęły okoliczności zewnętrzne. Znowu niestety zemściło się wcześniejsze zerwanie synchronizacji GPW z rynkiem amerykańskim. Gdy w Warszawie wzięto się do odrabiania zaległości, za oceanem przyszedł czas na korektę.
Przez blisko miesiąc wspinaczkę amerykańskich indeksów tylko sporadycznie przerywały płytkie korekty. Akcje cieszyły się niesłabnącym wzięciem mimo oznak gospodarczej słabości i drożejącej w szaleńczym tempie ropy. W ciągu miesiąca jej notowania podskoczyły aż o jedną piątą. W końcu rynek dotarł do silnego oporu i przez kilka dni nie potrafił go pokonać. Pojawiło się zniecierpliwienie, a nowy rekord na rynku ropy posłużył jako pretekst do większej wyprzedaży akcji.
Po raz pierwszy od 11 kwietnia amerykańskie indeksy zanotowały tak mocny spadek. Jego skutki dały się odczuć wczoraj rano na głównych rynkach Europy, gdzie indeksy zaczęły dzień pod kreską. Spadki nie były jednak tak duże jak za oceanem, gdyż rynek terminowy sugerował możliwość korekcyjnego odbicia w Nowym Jorku. Spadkowe otwarcie stało się także udziałem GPW. Wig20 spadł nawet poniżej bariery 3000 pkt, ale podaż nie zdołała wyrządzić większej szkody. Po szybkim odbiciu już do końca sesji linia wsparcia była bezpieczna.
Pewne nadzieje można było wiązać z opublikowanymi przed sesją wynikami Pekao, BZWBK i PKO BP, które sugerowały dobrą koniunkturę w sektorze bankowym. Bankowe akcje nie pomogły jednak indeksom. Chociaż BZWBK stracił o połowę mniej niż Wig20, to PKO BP było już gorsze, a zupełnie fatalnie wypadło Pekao, tracąc ponad 3 proc. Nagroda za dobre wyniki nie ominęła za to Polimeksu Mostostal, który okazał najsilniejszym blue chipem.
Niemal cała sesja upłynęła pod znakiem konsolidacji i niewielkich wahań. Nawet wzrostowe otwarcie na Wall Street nie ożywiło handlu w Warszawie, gdzie obroty zmalały o blisko 500 mln zł w porównaniu z rekordową pod tym względem środą. Niemal 1 proc. stracił mWig40, co mogło rozczarować przy wynoszącej 1,2 proc. stracie Wig20. Mniejsze spółki niewiele ostatnio wzrosły, ale mimo to nie uniknęły presji podaży. W tym segmencie rynku brak kapitału daje się odczuć szczególnie dotkliwie.
Włodzimierz Uniszewski