Polscy finansiści namawiają największego na świecie przetwórcę łososia do wprowadzenia akcji na GPW.
Rok temu największy na świecie przetwórca łososia, kontrolowany przez pomorskiego biznesmena Jerzego Malka, zadebiutował na norweskiej giełdzie w Oslo. Firma pozyskała z rynku ok. 750 mln zł, głównie na inwestycje w fermy łososia, zlokalizowane na całym świecie.
— Wybraliśmy Norwegię, bo tamtejszy rynek lepiej niż polski rozumie biznes rybny — tłumaczył wtedy Jerzy Malek.
Zdania nie zmienił. Ale może ulec polskim instytucjom.
— Polscy inwestorzy chcą mieć możliwość inwestowania w nasze akcje, więc namawiają do wejścia na warszawską giełdę. Żeby to się udało, musimy ich wyedukować — tłumaczy Jerzy Malek.
Ewentualny debiut będzie nie tylko ukłonem w stronę naszego rynku. Będzie mu towarzyszyć oferta na 300-500 mln zł. Te pieniądze Morpol zainwestuje w przejęcia firm zajmujących się przetwórstwem ryb — w Polsce, ale też w Europie (np. w Niemczech).
— Potencjał do konsolidacji jest ogromny — uważa Jerzy Malek.
Giełda w Oslo wycenia Morpol na 1,5 mld zł. Dla porównania — Graal, czyli największa notowana na GPW firma rybna, warta jest ok. 65 mln zł.
— Myślę, że Morpol otrzyma wiele ofert przejęcia i będzie miał mocną pozycję negocjacyjną. Po pierwsze — polskie firmy rybne są bardzo zadłużone, a po drugie — konsolidacja rzeczywiście jest konieczna. W tej chwili wszyscy rozmawiają ze wszystkimi — mówi Kazimierz Kustra, prezes Seko (kapitalizacja: 63 mln zł).
Morpol jest też powiązany z notowanym na New Connect Epigonem.
— Epigon reprezentuje nas w Polsce i dystrybuuje produkty. To się nie zmieni — twierdzi Jerzy Malek.