Można już polować na tańszego franka

Kamil Koprowicz
opublikowano: 22-12-2011, 00:00

Kurs złotego wzmacnia się już od sześciu dni. Kredytobiorcy mają szansę kupić taniej waluty na styczniową ratę

Notowania złotego kontynuowały rajd w górę, który rozpoczął się 14 grudnia. Rano naszej walucie pomagała wiadomość, że Europejski Bank Centralny (EBC) udostępni tanie finansowanie europejskim bankom na trzy lata (oprocentowanie na dziś to tylko 1 proc.), by wesprzeć płynność w sektorze. Gdy rynek zaczął trawić szczegóły tej operacji, wpadł na krótko w popłoch, co wywołało wzrost kursu walut. Inwestorów zaniepokoiła kwota przeznaczona na pożyczki — 489,2 mld EUR.

Informacje te zostały jednak przetrawione, a złoty wrócił do wzrostowego trendu i jest znacznie tańszy niż przed tygodniem. Euro kosztuje poniżej 4,45 zł, dolar wyceniany jest na 3,40 zł, a frank 3,64 zł. To oznacza, że okres świąteczny może być dobrą okazją do zakupu walut na styczniowe raty kredytu.

Rozczarowanie decyzją SNB

Spadek notowań euro i dolara był w ostatnich sześciu dniach szybszy niż franka. Złoty odrobił do głównych walut po 8 groszy, do szwajcarskiej 6. To efekt rozczarowania po ostatnim posiedzeniu Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB).

— Rynek bardzo mocno nastawiał się, że SNB podniesie minimalny kurs wymiany EUR/CHF z 1,20 do 1,25-1,30. Inwestorzy wierzyli, że to będzie proces. Tak się nie stało. Rynek jest rozczarowany, dlatego frank w relacji do euro wraca do krótkoterminowych maksimów, czyli 1,20-1,21 — mówi Marek Wołos, analityk TMS Brokers.

Od września, odkąd obowiązuje minimalny kurs wymiany franka na euro, notowania szwajcarskiej waluty związane są z europejską. Dlatego polscy kredytobiorcy powinni śledzić rynek EUR/CHF, bo to z niego wynikają notowania CHF/ PLN. W ostatnich dniach rozczarowanie brakiem działania ze strony SNB zachęciło spekulantów do poszukania zysków na franku.

— Inwestorzy próbują sprawdzić cierpliwość SNB, przesuwając kurs EUR/CHF w kierunku 1,20 — mówi Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ Banku.

Czekając na pomoc NBP

Kredytobiorców może pocieszyć fakt, że kurs polskiej waluty do franka jest obecnie bliższy 3,60 niż 3,70 zł. Oprócz tego na rynku coraz częściej mówi się o interwencji NBP i BGK pod koniec roku. W tym czasie zagraniczni inwestorzy zamykają pozycje, rynek jest mniej płynny. Stwarza to dobrą okazję do działania banku centralnego, by wzmocnić kurs złotego.

Złoty za słaby

Jeżeli instytucje finansowe zdecydują się na sprzedaż walut na rynku, polska waluta może umocnić się jeszcze o kilka groszy względem euro, dolara i franka. To oznacza, że tuż przed świętami lub końcem roku warto zapolować na franka na styczniową ratę kredytu. Kurs może się obniżyć jeszcze o kilka groszy, co przy racie 500 CHF oznacza oszczędności kilkadziesiąt złotych.

— Widać silną tendencję do umocnienia złotego. W najbliższym czasie frank może stanieć do 3,55-3,58 zł — mówi Marek Wołos.

— W przyszłym tygodniu szanse na umocnienie złotego wobec franka będą większe, bo rynek liczy na interwencje NBP i BGK — dodaje Konrad Ryczko. Dobrze o perspektywach złotego wypowiada się również Marek Belka, prezes NBP.

— Kurs złotego jest obecnie słabszy, niż wynika to z fundamentów. Istnieje szansa wzrostu notowań złotego. Nie znamy jeszcze skali i nie wiem, kiedy to nastąpi — mówił Marek Belka podczas posiedzenia komisji finansów.

Jednym z powodów niskiego kursu złotego, przed ostatnim rajdem w górę, były spekulacje inwestorów. Polski rynek walut jest płynny, łatwo można więc wejść i wycofać się z kapitałem. W ostatnich dniach spekulanci doszli jednak do wniosku, że nie warto siłować się z bankiem centralnym przed końcem roku, gdy polskim instytucjom finansowym z powodów księgowych zależy na jak najniższym kursie euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu