Mozolny trening drogą do mistrzostwa

Adam Sofuł
opublikowano: 2006-07-12 00:00

Jacek Kurski z właściwą sobie przesadą ocenił zmianę premiera Kazimierza Marcinkiewicza na Jarosława Kaczyńskiego za najpiękniejszą zmianę rządu w ostatnich 17 latach. Można się spierać o odczucia estetycznetowarzyszące odwołaniu premiera, ale coś w tym jest. Może, jak głoszą politycy PiS, okres III RP był czasem zmarnowanym, jednak i oni muszą przyznać, że w procesie wymiany rządów powoli dochodzimy do perfekcji.

Na początku lat 90. powoływaniu rządów towarzyszyły wielotygodniowe negocjacje koalicyjne, nie zawsze wieńczone sukcesem, by przypomnieć nieudaną 33-dniową misję tworzenia rządu Waldemara Pawlaka. W miarę upływu czasu zmiany rządu w Polsce przebiegały coraz sprawniej. W poprzedniej kadencji parlamentu powoływanie rządów Leszka Millera i Marka Belki przebiegało stosunkowo szybko, by w tej kadencji osiągnąć stan bliski perfekcji. Gabinet Marcinkiewicza zadebiutował jako mniejszościowy, bo politycy nie zdecydowali się, by przedłużać jałowe negocjacje w sprawie powołania koalicji. Teraz wszystko wskazuje na to, że rząd Jarosława Kaczyńskiego uzyska wotum zaufania w tydzień od pierwszych informacji o dymisji poprzedniego premiera. Osiągnięcie takiej perfekcji to rezultat mozolnego treningu i wielu prób — dość wspomnieć, że jedynym rządem, który przetrwał czteroletnią kadencję parlamentu był gabinet Jerzego Buzka.

Umiemy już zatem wymieniać rządy szybko i bezboleśnie, co można uznać za sukces polskiej demokracji. Może więc teraz pora na zdobycie następnych pożytecznych w demokracji umiejętności, np. powoływania rządów, których nie trzeba by było w trybie nagłym odwoływać? To oczywiście trudne. Ale czyż już nie udowodniliśmy, że trening czyni mistrza?