Ostra zima przyhamowała sprzedaż gotówki. Potem straty udało się częściowo odrobić.
Provident, firma pożyczkowa należąca do brytyjskiej grupy International Personal Finance (IPF) notowanej na londyńskiej giełdzie, udzielił w 2010 r. pożyczek za 1,37 mld zł (296,4 mln GBP). To o 353 mln zł więcej niż rok wcześniej. Provident pożyczyłby prawdopodobnie więcej, gdyby nie sroga zima na początku 2010 r., której skutki odrabiał przez resztę roku. W pierwszym półroczu zyski wzrosły tylko o 1,4 proc. i dopiero w drugim skoczyły do 8 proc. Wartość nieściągniętych długów wyniosła 353 mln zł (75 mln GBP) i była o 13 proc. wyższa niż rok wcześniej. Odsetek straconych pożyczek w relacji do przychodów wzrósł do 30,6 proc. z 28,1 proc. w 2009 r. IPF tłumaczy wzrost strat surową aurą oraz słabszą od zakładanej ściągalnością pożyczek udzielonych w 2009 r.
Mimo to w całym roku Providentowi udało się wypracować wyższe zyski (wynik przed opodatkowaniem) niż w 2009 r. — 227 mln zł (49 mln GBP) wobec 214 mln zł (46,2 mln GBP). To połowa zarobków, jakie IPF uzyskał w naszej części Europy. Firma działa w Czechach, na Słowacji, w Rumunii oraz na Węgrzech. Poza Europą ma spółkę w Meksyku.
— To był trudny rok dla rynku consumer finance. W 2011 r. korzystny wpływ na działalność tego typu firm będzie mieć rekomendacja T, zaostrzająca zasady udzielania kredytów. Klient, który nie dostanie kredytu z banku może pójść po pożyczkę do firmy pożyczkowej — mówi Michał Sobolewski, analityk IDMSA.
Provident miał w 2010 r. 789 tys. klientów wobec 758 tys. rok wcześniej. Na ten rok planuje zwiększenie liczby pożyczek, by przybliżyć się do średniookresowego celu — miliona klientów.