MŚ nie pójdzie na wojnę o CO 2

Agnieszka Berger
opublikowano: 2005-03-31 00:00

Do połowy kwietnia Ministerstwo Środowiska (MŚ) zamierza podjąć decyzję, co zrobić z odrzuconym przez Komisję Europejską (KE) tzw. narodowym planem alokacji uprawnień do emisji dwutlenku węgla (CO2). KE odmówiła jego akceptacji, choć z nawiązką spełniał postanowienia protokołu z Kioto. Zażądała ograniczenia limitu emisji dla polskich firm o 16,5 proc., czyli prawie o 50 mln t CO2 wobec oczekiwanych przez Polskę ponad 293 mln ton. Bez akceptacji KE polskie firmy nie mogą uczestniczyć w międzynarodowym systemie handlu emisjami, choć według zapisów z Kioto powinny być jego największymi beneficjentami w Europie.

— Mamy do wyboru trzy scenariusze. Albo uznamy, że komisja miała rację i, mimo ograniczenia limitu, polskim firmom wystarczy uprawnień, albo, jeśli dojdziemy do wniosku, że zabraknie nam limitów, zaskarżymy jej decyzję. Trzecia możliwość to przystąpienie do międzynarodowego handlu na warunkach komisji i zaskarżenie jej decyzji — mówi Tomasz Podgajniak, sekretarz stanu w MŚ.

Może się okazać, że trzecia możliwość będzie dla polskich firm najkorzystniejsza, bo mimo drastycznego ograniczenia limitu, w zanadrzu pozostała im niewielka nadwyżka, którą mogą sprzedać za granicę. Jednak zbyt ofensywnej postawy Polski w sprawie emisji CO2 raczej nie należy się spodziewać, bo według ministra, rząd nie może iść na wojnę z Unią, jeśli chce uzyskać ulgi w sprawie emisji dwutlenku siarki (SO2).