Żaden z krajowych producentów sklejki nie weźmie udziału w prywatyzacji Sklejki Pisz, największego producenta w branży. Zawiodą też zapewne zagraniczni inwestorzy, którzy woleli zainwestować u wschodnich sąsiadów.
Do 7 stycznia resort skarbu będzie czekać na wstępne oferty inwestorów zainteresowanych przejęciem Sklejki Pisz, największego producenta w branży. Resort chce sprzedać do 80 proc. akcji firmy.
— Nasza kondycja finansowa jest dobra. Mamy nowoczesny park maszynowy i dostęp do bazy surowcowej. Inwestycje przeprowadzamy własnymi siłami i mamy też możliwości zaciągnięcia kredytu — mówi Tadeusz Banach, prezes Sklejki Pisz.
W opinii branży, prywatyzacja może nie być łatwa.
— Firma jest jednym z najlepszych producentów sklejki. Plusem jest lokalizacja i dostęp do surowców. Minusem są natomiast kwestie socjalne — mówi Marek Kasprzak, prezes Orzechowskich Zakładów Przemysłu Sklejek.
Jego opinię potwierdzają inni konkurenci.
— Inwestor musi sobie zdawać sprawę z przerostu zatrudnienia i bardzo wysokich wynagrodzeń pracowników Sklejki Pisz. To będzie podstawowy problem tej prywatyzacji — twierdzi Waldemar Czarnocki, prezes Pagedu Morąg.
Należąca do grupy Pagedu firma raczej nie złoży oferty. W połowie tego roku Paged Morąg przejął zakłady w Ełku.
— Chcemy przede wszystkim skonsumować przejęcie sklejki w Ełku. Zgody na ewentualne przejęcie firmy z Piszu pewnie nie wyraziłby też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sami mamy 30-40 proc. rynku. Z Piszem udział podwoiłby się — wyjaśnia prezes Pagedu Morąg.
Do tej pory żaden producent sklejki w kraju nie został przejęty przez inwestora zagranicznego.
— Najbardziej aktywni byli inwestorzy z Finlandii. Po wstępnych wizytach zazwyczaj ich plany kończyły się otwarciem biura handlowego. Bardziej atrakcyjne, głównie ze względu na surowiec, okazały się rynki litewski i łotewski — mówi Marek Kasprzak.
Branża wyklucza udział w prywatyzacji piskiej firmy polskich producentów sklejki.
— Nie sądzę, aby któryś z siedmiu producentów miał na tyle dobrą kondycję finansową, aby złożyć ofertę — uważa Marek Kasprzak.


