Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak w tym roku, także w przyszłym przychody z prywatyzacji będą mniejsze od zakładanych. To znaczy, że resort finansów znów będzie musiał zwiększyć emisję obligacji, by sfinansować deficyt. I nie powinien mieć z tym problemów.
W projekcie budżetu na 2003 r. rząd zaplanował deficy na poziomie 38,7 mld zł, wobec 40 mld zł, założonych na ten rok. Ponieważ parlament nie może zwiększyć deficytu, należy przyjąć, że wielkość ta będzie obowiązywała w przyszłym roku. A resort finansów może mieć problemy ze sfinansowaniem go.
Istnieją dwa główne źródła, z których Ministerstwo Finansów czerpie środki, by załatać dziurę budżetową. Pierwszym z nich są przychody z prywatyzacji, a drugim skarbowe papiery wartościowe.
W przyszłym roku przychody z prywatyzacji założono na 9,1 mld zł. W gestii ministra skarbu ma pozostać 1,5 mld zł — na finansowanie deficytu pozostaje więc 7,4 mld zł. Rynek sceptycznie podchodzi jednak do tej kwoty. Wiesław Kaczmarek, minister skarbu, już w tym roku zapewniał, że przychody z prywatyzacji wyniosą 6,8 mld zł. Nie udała się jednak jedna z największych prywatyzacji tzw. grupy G-8. Na koniec roku budżet może więc liczyć na wsparcie wysokości zaledwie 3,68 mld zł.
Należy liczyć się z możliwością, że dystrybutorzy prądu, należący do G-8, nie zostaną sprywatyzowani także w 2003 r. Trudno oczekiwać, by posłowie zgodzili się na sprzedaż ośmiu zakładów, jeśli dziś protestują przeciwko prywatyzacji jednego — Stoenu.
— Prywatyzacja w Polsce obarczona jest ryzykiem wynikającym z ewentualnego niezadowolenia wielu grup. Trudno w tej chwili oceniać, czy ministrowi uda się wszystko przeprowadzić bez większych napięć. Choć wysokość przychodów z prywatyzacji, które są planowane na 2003 r., leży w zasięgu możliwości obecnego rządu — mówi Przemysław Magda, ekonomista Amerbanku.
Jeśli jednak przychody z prywatyzacji w 2003 r. będą mniejsze od zakładanych, resortowi finansów pozostanie jedno wyjście — zwiększyć emisję papierów skarbowych. W kraju i za granicą. Ze wstępnych założeń wynika, że w przyszłym roku ograniczono planowane emisje papierów skarbowych w kraju, zwiększając jednocześnie pulę na rynki zagraniczne. W tym roku resort finansów (po odliczeniu emisji przeznaczonych na wykup długu) uzyska ze źródeł zagranicznych około 2,65 mld zł netto. W 2003 r. planuje już pozyskać ponad 5,1 mld zł.
— Resort finansów wychodzi z założenia, że emisje przeprowadzane na rynki zagraniczne są tańsze. Z drugiej strony minister może będzie chciał przy okazji skonwertować część długu zagranicznego w bankach zachodnich — mówi Agnieszka Decewicz, analityk Pekao SA.
Mimo to, to głównie rynek krajowy będzie finansował przyszłoroczny deficyt. Przychody z tytułu sprzedaży skarbowych papierów wartościowych w przyszłym roku mają wynieść ponad 115,63 mld zł. Z tej kwoty na zapadające papiery resort potrzebuje około 86,3 mld zł. Reszta przeznaczona będzie na finansowanie deficytu.
Jeżeli w 2003 r. przychody z prywatyzacji rzeczywiście okażą się niższe od planów, resort finansów będzie musiał podjąć decyzję o zwiększeniu emisji papierów skarbowych. Ekonomiści w tym wypadku są zgodni — rynek bez większych problemów wchłonie większą ilość obligacji czy bonów skarbowych.
— Oczywiście wszystko zależy od ceny i polityki monetarnej. Jeśli dojdzie w przyszłym roku do jej zacieśnienia, to wpłynie to automatycznie na wynik netto uzyskiwanych poprzez emisje papierów. Należy jednak założyć, że negocjacje z UE zakończą się pomyślnie. W tej sytuacji wielu inwestorów rozpocznie grę pod konwergencję i popyt na papiery skarbowe będzie systematycznie rósł — uważa Jacek Wiśniewski, szef działu analiz Pekao SA.


