Oto priorytety nowego szefa towarowego przewoźnika. Zmiany są niezbędne, metoda — nieznana.
Zaledwie miesiąc po objęciu stanowiska prezesa PKP Cargo Władysław Szczepkowski przekazał radzie nadzorczej nową średniookresową (3-5 lat) strategię dla spółki. Naprawa przewoźnika ma się zakończyć wzrostem przewozów i wyników, a w efekcie zwiększeniem wartości spółki i utrzymaniem rynku.
Sygnał właściciela
Pierwsze rezultaty mają być widoczne już w tym roku.
— Dotyczy to przede wszystkim kosztów. Jeśli za pewne rzeczy możemy płacić mniej lub czegoś możemy nie kupić wcale, czyli nie wydawać na to pieniędzy, na pewno zweryfikujemy to w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W kosztach zmiennych, do których wchodzą naprawy, zakup paliw, pozyskiwanie usług zewnętrznych, są jeszcze spore rezerwy. Będziemy szukać najtańszych dostawców usług i towarów. Oszczędności da również lepsza organizacja i skrócenie procedur ogłaszania ofert, bo czas dużo kosztuje. Spodziewam się, że koszty uda się ograniczyć o 10 proc. — mówi Władysław Szczepkowski.
Trudniej ciąć koszty stałe. Ponad 30 proc. wydatków w tym obszarze to cena dostępu do infrastruktury kolejowej.
— Na cenę dostępu do sieci kolejowej nie mamy żadnego wpływu. W kosztach stałych jedynym polem manewru jest fundusz płac. Musimy rozważyć jego redukcję. Nie zamierzamy zaś zwalniać pracowników. Sygnały wysyłane przez właściciela mówią, aby nie ograniczać zatrudnienia. Dlatego taką możliwość traktujemy jako ostateczność — dodaje prezes.
Przyznaje jednak, że firmie potrzeba świeżej krwi.
— W Cargo wszystko do tej pory było objęte procedurami — co nie jest nakazane, jest traktowane jak zabronione. Pracownicy odpowiedzialni za sprzedaż usług wykazywali za mało inicjatywy. Najprostszy zabieg to powiązanie wyników pracy z wynagrodzeniem. Uważam jednak, że samodzielnego myślenia trzeba zacząć uczyć od głowy, czyli od kadry zarządzającej. Będziemy w mniejszym stopniu administrowali. Chcemy więcej spotykać się z klientami, bliżej współpracować z pracownikami — zapewnia prezes.
Tempo na hamulcu
Władysław Szczepkowski nie ujawnia wyników za 2005 r., ale przyznaje, że nie jest z nich zadowolony.
— Spadły przychody ze sprzedaży i zyski. Spółka przewiozła mniej niż 150 mln ton towarów (137 mln ton w ciągu 11 miesięcy — przyp. red.). To wynik gorszy od 2004 r. Spadek masy przewozów to jedna przyczyna gorszych wyników, bardzo ważny jest też spadek ich cen. Wytrzymamy ich poziom tylko pod warunkiem że ograniczymy koszty — podkreśla szef Cargo.
Na tle innych spółek z grupy PKP Cargo prezentuje się wyjątkowo dobrze — w 2004 r. zysk przekroczył 109 mln zł przy przychodach powyżej 6 mld zł. Jednak w porównaniu z tempem rozwoju prywatnych przewoźników i ich inwestycji nie wypada tak atrakcyjnie, chociaż nadal kontroluje rynek.
— Musimy zmienić politykę sprzedaży i zdynamizować nasze relacje na rynku. Trzeba poszukiwać nowych klientów, generować strumień przychodów — mówi Władysław Szczepkowski.
Na jakim poziome są wykorzystywane moce sprzedażowe Cargo?
— Tego nie da się określić w prosty sposób. Ale rezerwy mamy jeszcze duże — zapewnia Władysław Szczepkowski.
Inwestycje i rynek
Prezes ma też zamiar nadrobić czas i zwiększyć inwestycje. W planach jest powiększenie taboru, kolejny etap budowy grupy logistycznej i ekspansja na rynki zagraniczne. Prezes nie zamierza jednak odkrywać kart przed konkurencją.
— W tym roku niemal dwukrotnie w porównaniu z ubiegłym wzrosną wydatki inwestycyjne — na remonty i powiększenie taboru. Jaka to będzie kwota — trudno jeszcze określić. Nie musimy kupować lokomotyw. Bierzemy pod uwagę każdy instrument: np. leasing. Interesuje nas także dostęp do lokomotyw dwusystemowych do obsługi rynku niemieckiego — mówi prezes.
Rozszerzenie działalności na rynku niemieckim jest jednym z ważnych elementów strategii Cargo. W 2005 r. przewoźnikowi nie powiodła się próba przejęcia dwóch niemieckich spółek. Prezes nadal jednak liczy na bliską współpracę z niemieckimi przewoźnikami.
— Chcemy tworzyć strategiczne alianse z zagranicznymi przewoźnikami. Chcemy ulokować się na rynku niemieckim poprzez podmiot o charakterze lokalnym. Za kilka miesięcy będę mógł powiedzieć więcej na ten temat — podsumowuje prezes.
I zapewnia, że od strony finansowej jest to możliwe.
— Jesteśmy po rozmowach z bankami na temat kredytowania takich projektów — zapewnia Władysław Szczepkowski.
Liczy też na środki, które pozostaną w spółce z podatku dochodowego dzięki utworzeniu grupy podatkowej PKP. Z takim zamiarem nosi się resort transportu.