Zabezpieczenie ryzyka kursowego jest łatwe i stosunkowo tanie.
Zmiana kursu wymiany walut decyduje często o opłacalności prowadzonej działalności. Nawet nieduże firmy, które prowadzą wymianę handlową z zagranicą, mogą korzystać z usług banków i prywatnych dealing roomów, które oferują zarządzanie ryzykiem walutowym. Dają one praktycznie każdemu możliwość pośredniego czy nawet bezpośredniego udziału w Foreksie — międzynarodowym rynku, na którym 24 godziny na dobę handluje się walutami.
— Rynek ten jest bardzo płynny, nie istnieje więc problem, że nie uda się kupić, czy sprzedać jakiejkolwiek waluty o dowolnej godzinie — mówi Grzegorz Szajda, diler z firmy Easy-Forex.
Dmuchaj na zimne
Zdaniem specjalistów, mniejsze przedsiębiorstwa zazwyczaj zbyt późno zdają sobie sprawę, że zmiana kursów walut uderzy w ich wyniki i szukają instrumentów ochronnych dopiero wtedy, gdy straty są duże. Nawet jednak w sytuacji, gdyby złoty umocnił się już tylko nieznacznie, i tak warto pomyśleć o zabezpieczeniu.
Może to być już najprostsza transakcja forward.
— Polega ona na tym, że sprzedajemy euro (to które otrzymamy za wystawioną fakturę) i kupujemy złotego. Kurs EUR/PLN dla transakcji natychmiastowej załóżmy, że wynosi 4,0128, a kurs terminowy (czyli natychmiastowy powiększony o tzw. punkty forwardowe) — 4,0566. Składamy depozyt gwarancyjny wysokości 8 tys. zł. Po zawarciu transakcji wiemy, że na dzień rozliczenia faktury mamy zapewniony kurs sprzedaży euro za złote 4,0556. Czyli faktura jest warta 405 560 zł — tłumaczy Grzegorz Szajda.
Jeżeli kurs natychmiastowy w dniu rozliczenia jest niższy, niż kurs zapewniony w transakcji forward (np. 4,00), to na konto spływa depozyt gwarancyjny oraz różnica wynikająca z różnicy tych kursów (w tym przypadku 5560 zł).
Bez ryzyka
Jeżeli natomiast sytuacja jest odwrotna i kurs na rynku natychmiastowym w momencie realizacji jest wyższy niż kurs forward, to klient otrzymuje zwrot depozytu gwarancyjnego pomniejszony o stratę wynikającą z różnic kursowych.
Dostępnych instrumentów jest oczywiście znacznie więcej (np. opcje), jest więc w czym wybierać, a coraz większa konkurencja na rynku powoduje, że firmy oferują coraz niższe opłaty za zarządzanie ryzykiem.
