Na etacie czy kontrakcie

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 08-07-2013, 00:00

Rynek pracy: Firmy nie szukają specjalistów IT z wiedzą o konkretnej technologii, lecz o tym, jak ją wykorzystać na potrzeby biznesu

Specjaliści IT są dzisiaj najczęściej poszukiwani przez firmy. Nic dziwnego, że trudno ich pozyskać. Szczególnie takich z doświadczeniem.

— Nie wynika to z naszych wymagań, oczekiwanej przez nas wiedzy albo z dość sporych wymagań finansowych kandydatów, lecz z dostępności informatyków w ogóle. Z jednej strony bardzo trudno o informatyka z doświadczeniem, które pozwoli mu szybko się wdrożyć i osiągnąć pełną efektywność w nowej strukturze. Dlatego rekrutacja trwa długo i wymaga znacznej penetracji rynku. Z drugiej strony — przyjęcie wchodzącego na rynek pracy absolwenta uczelni wymaga od firmy sporej inwestycji w przekazywanie mu wiedzy i usamodzielnienie go — mówi Franciszek Szweda, wiceprezes ds. rozwoju BPSC.

Ta firma znalazła sposób na pozyskiwanie nowych pracowników. Aktywnie współpracuje ze śląskimi uczelniami. Organizuje również co jakiś czas kursy dla kandydatów.

Headhunter na tropie

Charakterystyczne dla rynku pracy IT jest także podkupowanie pracowników.

— Najczęściej odbywa się to za pośrednictwem agencji rekrutacyjnych. Pracownik zmieniający pracę może liczyć 15-25 proc. dodatkowego wynagrodzenia. Z doświadczeń związanych z naszymi rekrutacjami i z obserwacji rynku wynika, że częste są jednak od 9-12 miesięcy tzw. kontroferty. Pracodawcom opłaca się zatrzymać pracownika, dając mu np. tysiąc złotych podwyżki, gdy składa wypowiedzenie. Nie ma innego wyjścia, jeśli nie chce się inwestować w długą i złożoną rekrutację, która w efekcie okaże się wielokrotnie droższa — twierdzi Artur Gerwel z firmy rekrutacyjnej Modis Polska, grupy Adecco. Taka sytuacja dotyczy w dużej mierze centrów kompetencyjnych. Ich popyt na specjalistów IT wielokrotnie przewyższa podaż.

— Centra będą musiały przeanalizować modele kosztowe pod kątem wynagradzania pracowników tak, aby ci chcieli do nich przyjść i zostać dłużej. To oczywiście wpływa na cały rynek pracy IT, dlatego zarobki informatyków w dłuższej perspektywie będą rosły. Wiele centrów będzie musiało się godzić na elastyczny model pracy, np. pracę zdalną pracowników, bo w swoich regionach ich po prostu nie znajdą — przewiduje Krzysztof Andrian z firmy rekrutacyjnej Hays.

Są tacy co narzekają

Chociaż specjaliści IT są najczęściej poszukiwani, to są i w tej grupie tacy, którzy nie mają pracy. Dotyczy to tych, którzy nie znają angielskiego, są mało mobilni lub się nie rozwijają.

— Nie wystarczy znać konkretną technologię, trzeba rozumieć specyfikę i uwarunkowania biznesowe firmy. Firmy nie szukają wiedzy o technologii, ale o tym, jak ją można wykorzystać na potrzeby biznesu. Problem dotyczy m.in. menedżerów produktu, którzy mają oczekiwania finansowe sprzed 3-4 lat, kiedy zarabiali bardzo dobrze, ale skupiają się na zamkniętym świecie technologii bez świadomości, do czego jest wykorzystywana — twierdzi Krzysztof Andrian. Podobnie jest ze średnią kadrą zarządzającą IT.

— Firmy spłaszczają struktury i pewne kompetencje przenoszą na liderów zespołów. Nie ma w nich miejsca dla tylu kierowników i dyrektorów jak jeszczekilka lat temu. Ci zaś szukają dla siebie nowych ścieżek karier. Niektórzy marzą o awansie do zarządu, ale do tego muszą być otwarci na zdobywanie wiedzy biznesowej — dodaje Krzysztof Andrian.

Z etatu na kontrakt

Tnąc koszty, firmy weryfikują przydatność pracowników. Sprawdzają kompetencje specjalistów IT i zastanawiają się, czy nie lepiej współpracować z nimi na zasadzie kontraktowej.

— Wkrótce doświadczymy tego, co kilka lat temu przeszły kraje Europy Zachodniej, czyli wzrostu liczby informatyków kontraktowych. Firmy stoją przed wyzwaniem, jak utrzymać ludzi o potrzebnych im kompetencjach bez względu na to, czy będzie to współpraca na zasadzie etatu, czy kontraktu — dodaje ekspert Hays.

Większość będzie szukała równowagi między specjalistami IT wewnętrznymi a zewnętrznymi.

— Pracownicy IT będą się musieli odnaleźć na rynku pracy w innym modelu. A zatrudniani na kontrakty nie zawsze będą płynnie przechodzili od projektu do projektu. Muszą więc to ryzyko wliczać w swoje oczekiwania finansowe — podsumowuje Krzysztof Andrian.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy