Na GPW było nerwowo

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2015-05-26 00:00

Maklerzy z zagranicy mieli wczoraj wolny dzień, dlatego reakcja na wynik wyborów prezydenckich będzie rozłożona na raty.

Złoty stracił na wartości, a indeksy warszawskiej giełdy już na starcie znalazły się pod — takie były pierwsze decyzje inwestorów po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezydenckich. Dla lokalnych uczestników rynku rozstrzygnięcie musiało być więc zaskakujące, a to, jak zachowają się zarządzający z zagranicy, zobaczymy dopiero dziś — wczoraj ze względu na Święto Bankowe wolny dzień miały „białe kołnierzyki” z londyńskiego City.

W rodzimym sektorze bankowym nastroje są zapewne dalekie od świątecznych, bo Andrzej Duda zapowiedział przed wyborami dyskusję nad rozwiązaniem problemu kredytów we frankach. Opowiedział się za ich przewalutowaniem po kursie z dnia zaciągnięcia, co — jak wcześniej szacowała Komisja Nadzoru Finansowego — kosztowałoby 40 mld zł.

Nic więc dziwnego, że to właśnie zaangażowane w kredyty banki, takie jak PKO BP, Millennium i Getin Noble traciły wczoraj najwięcej. Inwestorzy szybko „przeprosili się” natomiast ze złotym, ale kurs względem euro i tak jest o 5 groszy wyżej niż przed pierwszą turą wyborów.

Walutowy rollercoaster

Kurs EUR/PLN wzrósł wczoraj rano do 4,13 zł, a franka dobił niemal do 4 zł, ale w kolejnych godzinach złoty odrobił 3-4 grosze do najważniejszych walut. Za wspólną walutę trzeba jednak płacić 1,3 proc. więcej niż przed pierwszą turą wyborów. Zdaniem Rafała Beneckiego, ekonomisty ING Banku, do polskich obligacji i waluty trzeba dodać premię za ryzyko, związaną z tym, że kampania wyborcza do parlamentu może zawierać dużo więcej populistycznych elementów niż ta sprzed czterech lat.

Inwestorzy nie świętowali

Tylko cztery blue chipy uchroniły się wczoraj przed przeceną, choć w większości przypadków podaż akcji była ograniczona — ze względu na święto w kilku europejskich państwach inwestorzy zagraniczni nie byli aktywni na naszym rynku. Bilans sesji był jednak zdecydowanie negatywny, a oprócz branży bankowej mocno na wartości traciły także akcje PKN Orlen i Energi. Niewykluczone, że to konsekwencja obaw o rychłe, powyborcze roszady kadrowe w największych spółkach skarbu państwa.

Frankowe banki w odwrocie

Notowania banków, które mają pokaźne portfele kredytów, udzielonych we franku szwajcarskim, wyraźnie wczoraj spadały. Pod ostrym ostrzałem znalazły się PKO BP, Bank Millennium i Getin Noble Bank, a tylko nieco mniej na wartości straciły mBank i BZ WBK. Inwestorzy obawiają się realizacji zapowiedzi Andrzeja Dudy, który kilka dni temu stwierdził, że należy przewalutować kredyty tak, by były spłacane po kursie z dnia ich zaciągnięcia. „Trzeba porozmawiać nad tym, jak ten problem rozwiązać” — powiedział przyszły prezydent, który nie precyzował jednak, kto miałby ponieść koszty operacji. KNF szacowała je na 40 mld zł.

Miedziowi nie wierzą w obietnicę

Przez połowę wczorajszej sesji kurs KGHM utrzymywał się na lekkim plusie, ale po południu poddał się przecenie, rozlewającej się na cały rynek. Andrzej Duda już w kwietniu w czasie wizyty w Lubinie zapowiedział inicjatywę w celu obniżenia obciążeń podatkowych dla spółek wydobywczych, w tym KGHM, ponieważ — jego zdaniem — podatek od kopalin drenuje firmę i uniemożliwia jej rozwój. Analitycy biura maklerskiego Wood szacują, że gdyby podatku od kopalin nie było, w 2014 r. koncern zarobiłby netto 60 proc. więcej, a EBITDA byłaby 35 proc. wyższa.

Pod prąd

Akcje JSW były wczoraj najlepszą inwestycją spośród spółek z WIG30. Kurs rósł nawet o 4,8 proc. — Zwyżkę kursu JSW można wyjaśniać dwojako. Po pierwsze tym, że inwestorzy spodziewają się najwyraźniej festiwalu obietnic wyborczych, który potrwa aż do jesiennych wyborów parlamentarnych i zaangażuje wszystkie opcje polityczne w kraju. Rynki prawdopodobnie oczekują, że walka o głosy obejmie też górników. Po drugie, inwestorzy spodziewają się osłabienia polskiej waluty, również w wyniku składania wyborczych obietnic na wyrost. A słabsza waluta to dobre wieści dla eksportera, jakim jest JSW — tłumaczy Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.