WARSZAWA (Reuters) - Czwartkowe notowania na warszawskiej giełdzie przebiegały w sennej atmosferze, a obroty były bardzo niskie, ponieważ inwestorzy nie garną się do kupowania, czekając na nowe informacje dotyczące kondycji polskiej gospodarki.
Poza tym indywidualni inwestorzy, pod wpływem prognoz analityków mówiących o zniżce indeksu WIG 20 do 1.200 punktów, wolą poczekać aż ceny jeszcze spadną. Większemu osunięciu się indeksów zapobiegają zakupy funduszy emerytalnych.
"Stąpamy po cienkim gruncie i wisi nad nami groźba spadków. Przebieg piątkowej sesji zależy od tego, jak zakończą się notowania w Europie i USA. Jednak na wzrosty nie ma co liczyć" - powiedział Adam Atmański, makler z ING Securities.
Ponadto wszyscy czekają na wyniki dużych spółek za pierwszy kwartał i informacje, które mogłyby popchnąć rynek w określonym kierunku.
Takich informacji może dostarczyć w piątek Elektrim, ponieważ w sądzie kontynuowane będą przesłuchania w sprawie sporu arbitrażowego między Elektrimem a Deutsche Telekom.
Niemiecki telekom kwestionuje bowiem przeniesienie aportem udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) do Elektrimu Telekomunikacja (ET).
W czwartek indeks WIG20 spadł o 0,1 procent do 1.297,1 punktu. Obrót, który w notowaniach ciągłych wyniósł 90 milionów złotych, skupił się już tradycyjnie na czterech największych spółkach.
Kurs TPSA spadł o 1,2 procent do 12,85 złotego, PKN o 0,3 procent do 18,4 złotego, zaś ceny KGHM i Pekao nie zmieniły się od środowego zamknięcia i wyniosły odpowiednio 13,5 i 109,5 złotego. Natomiast kurs Elektrimu zyskał 3,1 procent i wzrósł do 3,3 złotego.
Trzeci dzień z rzędu taniały akcje ComArchu, ponieważ wyniki spółki w pierwszym kwartale rozczarowały inwestorów. Sprzedaż spadła o blisko połowę, a zysk o 76 procent rok do roku.
Akcje ComArchu spadły o 4,9 procent do 33,3 złotego, czyli najniższego poziomu od października 2001 roku.
((Olga Markiewicz,Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))