Na pięć lat, albo do upłynnienia

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 18-04-2012, 00:00

Inwestycja w papiery dłużne GPW to bezpieczny pomysł na ulokowanie pieniędzy. Instytucje finansowe i inwestorzy prywatni wykupili je na pniu.

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) jest nie tylko organizatorem obrotu, ale również aktywnym emitentem, który handluje swoimi papierami wartościowymi. Od listopada 2010 r. w obrocie na rynku głównym są akcje GPW, które w ofercie publicznej cieszyły się bardzo dużym wzięciem, bo zapisało się na nie aż 323 tys. drobnych inwestorów. W ubiegłym roku giełda postanowiła wyemitować również obligacje korporacyjne. Instytucje finansowe w grudniu 2011 r. wykupiły obligacje GPW za 170 mln zł. Popyt był pięć razy większy niż pula sprzedawanych papierów. Inwestorzy złożyli zapisy na ponad 1 mln tych papierów. Cenę emisyjną w ofercie dla nich ustalono na 100,91 zł.

— Wysoki popyt na obligacje GPW wśród inwestorów indywidualnych i w jego efekcie znacząca redukcja zapisów są niewątpliwie świadectwem dużego zaufania inwestorów do giełdy jako emitenta. Z pewnością duże znaczenie miała wysoka wiarygodność GPW, co przejawia się w relatywnie niskim oprocentowaniu jej obligacji, które w pierwszym okresie odsetkowym wyniosło 6,17 proc. Inwestorzy zwrócili uwagę na tę emisję dzięki walorom emitenta, ale i dzięki temu, że potencjalni inwestorzy wiedzieli z zapisów prospektu emisyjnego, że obligacje znajdą się w obrocie na dobrze zorganizowanym rynku, który umożliwia spieniężenie obligacji w dowolnym momencie bez konieczności czekania do terminu ich zapadalności — mówi Ludwik Sobolewski, prezes GPW.

Ile można zarobić

Prezes giełdy zauważa, że struktura oferty jej obligacji jest wyjątkowa na polskim rynku. Jej część została skierowana do inwestorów instytucjonalnych na podstawie bardzo bogatej dokumentacji, czyli memorandum. Natomiast drugą część uplasowano jako regularną ofertę publiczną na podstawie prospektu emisyjnego.

— Co więcej, postanowiliśmy, że ta część oferty nie będzie mogła być objęta, w razie niewystarczającego popytu ze strony inwestorów indywidualnych, przez instytucje. Była to więc w pełnym tego słowa znaczeniu oferta dla drobniejszych inwestorów. Taka decyzja i niezwykle pomyślne uplasowanie obligacji zapewniło ich wysoką płynność w obrocie na rynku Catalyst — twierdzi Ludwik Sobolewski.

To wskazówka i rada dla innych emitentów: warunki dla obrotu obligacjami na rynku kształtują się już w obrocie pierwotnym, kiedy można późniejszą płynność zbudować albo nie.

Klasyczny papier

Papiery dłużne emitowane przez warszawską giełdę mają pięcioletni horyzont inwestycyjny. Oprocentowanie zależy od ceny pieniądza na rynku międzybankowym, czyli od wskaźnika WIBOR 6M (ceny, po jakiej pożyczają sobie pieniądze banki na rynku międzybankowym na pół roku). Do WIBOR-u będzie doliczana marża w wysokości 1,17 proc. Odsetki będą wypłacane co pół roku, a obligacje giełda wykupi 2 stycznia 2017 r. W pierwszym półrocznym okresie odsetkowym oprocentowanie wynosi 6,17 proc. Porównując obligacje GPW z podobnymi papierami emitowanymi przez Ministerstwo Finansów, widać, że rządowe dają nieco mniej — obecnie dwuletnie obligacje rządowe oferują 4,75 proc. odsetek, czteroletnie 5,5 proc., a dziesięcioletnie — 6,5 proc. Obligacje GPW nie są tak doskonałą tarczą antyinflacyjną, jak np. dziesięcioletnie obligacje rządowe, których oprocentowanie wprost odnosi się do inflacji. Ale WIBOR 6M również powinien zmieniać się w sposób zbliżony do inflacji, choć oczywiście pewności nie ma.

— Każdy, kto przeczyta prospekt emisyjny naszych obligacji, zobaczy natychmiast, że nie ma tam zbyt wielu zastrzeżeń zwiększających ryzyko emitenta, a dających uprawnienia obligatariuszom w razie pewnych zdarzeń, które mogą być odbierane jako zwiększające ich ryzyko. Te postanowienia są typowe dla umów kredytowych. Oczywiście, mogą być w niektórych przypadkach uzasadnione. Jednak na ogół zmniejszają chęć emitentów do posługiwania się obligacją jako instrumentem finansowania, bo w skrajnym przypadku są prawie tym samym co umowa kredytowa, która też może się okazać „niebezpieczna” dla emitenta, a poza tym de facto obniżają oprocentowanie. Nam zależało na tym, aby obligacje GPW były klasycznym papierem wartościowym przeznaczonym do obrotu na transparentnym rynku giełdowym — podsumowuje Ludwik Sobolewski.

Minimalne ryzyko

Wpływy z oferty giełda chce przeznaczyć na finansowanie konsolidacji instytucjonalnej na rynku towarowym i poszerzenie listy produktów dostępnych dla inwestorów na tym rynku, a także przedsięwzięć technologicznych na rynkach finansowych i rynku towarowym. Część pieniędzy z emisji obligacji GPW przeznaczyła na zwiększenie swojego zaangażowania w Towarowej Giełdzie Energii. Łączne zadłużenie spółki z tytułu emisji papierów dłużnych wyniosło 245 mln zł i będzie na bezpiecznym poziomie. Premia za ryzyko inwestowania w obligacje prywatnej firmy jest w przypadku obligacji GPW minimalna. Obecnie giełda nie planuje kolejnych emisji obligacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu