Zamiast mówić, co już zrobił dla poprawy sytuacji PKP, minister transportu chwali się głównie dokonaniami innych. I ambitnymi planami.
Pod koniec października minie rok urzędowania Jerzego Polaczka na stanowisku ministra transportu. To dobra okazja do podsumowań. Minister postanowił więc opowiedzieć o wynikach swoich działań naprawczych w grupie PKP po siedmiu miesiącach 2006 r. Jakie, jego zdaniem, to wyniki?
— Po raz pierwszy od kilkunastu lat wzrosła liczba pasażerów PKP: od stycznia do końca lipca było ich o 1,5 proc. więcej niż rok wcześniej, czyli 127,4 mln — mówi Jerzy Polaczek.
Na wzrost przewozów koleją samo kierownictwo resortu transportu ma jednak niewielki wpływ. Zdaniem ekspertów, to rezultat wielu czynników: aktywności zarządów spółek przewozowych (głównie PKP IC), działalności poprzedników ministra Polaczka (m.in. wprowadzenia nowego systemu finansowania przewozów przez samorządy), wzrostu cen benzyny, wreszcie coraz większego zatłoczenia dróg w aglomeracjach. Gdzie więc dokonania ministra?
— Udało się odwrócić tendencje spadkowe w PKP — mówi Jerzy Polaczek, wskazując też na mniejsze straty w grupie: zamiast 526,8 mln zł po siedmiu miesiącach 2005 r. 143,6 mln zł w tym roku w tym samym okresie.
Czekając na strategię
Ze stratą borykają się nie tylko PKP PR (na koniec roku może ona dojść do 200 mln zł), ale także PKP Polskie Linie Kolejowe (PKP PLK — 52,2 mln zł). Pierwsza spółka nadal jest największym problemem dla całej grupy. Dopóki nie znajdą się dla niej pieniądze, będzie nakręcać się spirala zadłużenia z udziałem pozostałych. Pomóc może strategia dla transportu kolejowego, której pierwsza wersja — i tu trzeba oddać sprawiedliwość Ministerstwu Transportu — była gotowa już w lutym. Ale w obecnej, przekazanej Radzie Ministrów, zapisano aż trzy możliwe sposoby oddłużenia PKP PR.
— Trwają rozmowy z Ministerstwem Finansów dotyczące tego, który model oddłużenia spółki należy przyjąć — mówi Jerzy Polaczek.
A więc znów nic nowego.
— Faktem jest, że pozycja ministra transportu w obecnym rządzie jest nieadekwatna do potrzeb. Ale jedynym ewidentnym dowodem jego wysiłków w sprawach PKP jest przyjęcie pakietu ustaw okołokolejowych. Środki z Funduszu Kolejowego zostały uruchomione, ale z dużym opóźnieniem. Główne problemy: stary dług PKP, oddłużenie PKP PR i pakiet ustaw inwestycyjnych dla PKP PLK, od którego zależy sprawne uzyskiwanie środków unijnych, wciąż czekają na rozwiązanie — komentuje Janusz Piechociński, ekspert Zespołu Doradców Gospodarczych TOR i były przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury.
VAT spłacany kredytem
Czeka też problem zaległości PKP PLK z tytułu VAT wobec wykonawców. Minister Polaczek ujawnił wczoraj, że spółka ma nową koncepcję: chce znaleźć pieniądze na zapłatę podatku zaciągając kredyt. Obsługiwałaby go ze środków własnych. Spłata następowałaby poprzez Fundusz Kolejowy.
— Ustaliliśmy już, że 65 proc. środków z akcyzy zostanie przeznaczonych na drogi, a 35 proc. na kolej. Zbliżamy się tym samym do proporcji unijnych: 60 proc. na drogi, 40 proc. na kolej — mówi Jerzy Polaczek.
Według szacunków zespołu TOR, PKP PLK potrzeba obecnie 1 mld zł, by spółka mogła sprawnie wykorzystywać unijne środki i zachować płynność finansowania inwestycji.