Na pomostówki wydamy 12,7 mld zł do 2040 roku

GN
opublikowano: 03-10-2008, 00:00

Podatnicy zrzucą się na składki za pracujących w szczególnych warunkach, bo zatrudniające ich firmy zapłacą niewiele.

Podatnicy zrzucą się na składki za pracujących w szczególnych warunkach, bo zatrudniające ich firmy zapłacą niewiele.

62 mln zł (wartość zdyskontowana na 2007 r.) wydamy w przyszłym roku na emerytury pomostowe (świadczenia wypłacane dla pracujących w szczególnych warunkach lub wykonujących pracę o szczególnym charakterze, którzy zakończą pracę wcześniej niż powszechny wiek emerytalny). Wpływy do funduszu emerytur pomostowych wyniosą 65 mln zł. Ale to pierwszy i ostatni taki dobry rok. W kolejnych pracodawcy zatrudniający takich pracowników wpłacać będą nie więcej niż 66,5 mln zł. Tymczasem na emerytury dla tych, którzy wcześniej zakończyli pracę, z roku na rok wydawać będziemy więcej. W szczytowym momencie, w 2026 r., aż 946 mln zł. W sumie w ciągu 31 lat pomostówki będą kosztowały 12,7 mld zł. Firmy czerpiące zyski z pracujących w szczególnych warunkach, m.in. huty i koleje, pokryją niewielką część kwoty, bo według rządowego projektu zapłacą składkę na poziomie 1,5 proc. Resztę zapłaci budżet.

— Emerytury pomostowe to zobowiązanie budżetu związane z wprowadzeniem reformy emerytalnej. Nie można kosztów przerzucać na pracodawców — mówi Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS.

Eksperci podkreślają, że 12,7 mld zł wydane na pomostówki to wielokrotnie mniej, niż koszty obecnie funkcjonujących wcześniejszych emerytur. W pierwotnym projekcie rządu składka dla firm wynosiła 3 proc. W ostatniej chwili obniżono ją do 1,5 proc.

— Składka na poziomie 1,5 proc. nie podnosi znacząco kosztów pracy, co jest ważne w obliczu pogarszającej się koniunktury gospodarczej. Z drugiej strony jest bodźcem dla firm, by ograniczały liczbę pracujących w szczególnych warunkach przez modyfikację warunków pracy czy racjonalizację zatrudnienia — mówi Wojciech Nagel.

Niektórzy eksperci krytykują jednak niską składkę, bo wysokie dopłaty z budżetu oznaczają, że nowoczesne firmy i wszyscy pracownicy zrzucają się na dofinansowywanie emerytur pomostowych.

— Jeśli firma czerpie zyski z pracujących w szczególnie trudnych warunkach to powinna więcej płacić za pracę. Inaczej nowoczesne firmy finansują przestarzałe. Inna sprawa, że sama idea emerytur pomostowych jest szkodliwa. Przestańmy udawać, że ludzie nie potrafią robić nic innego, i jak nie mogą pracować w danym zawodzie, to muszą iść wcześniej na emeryturę — mówi Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.

Według najnowszych wyliczeń rządu prawo do pomostówek będzie miało 244 tys. osób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu