Na przełomowy sygnał trzeba jeszcze poczekać

Marek Wierciszewski
opublikowano: 2010-09-17 00:00

Płaska korekta na rynkach ma się dobrze. Dane makro zdecydują, czy zostanie pogłębiona, czy też szybko odejdzie w niepamięć. Te wczorajsze nie były jednoznaczne, więc nie nadały rynkowi kierunku.

Sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii spadła w sierpniu o 0,5 proc., co było sporym rozczarowaniem, bo spodziewano się lekkiego wzrostu. Drugi raz zawiódł regionalny wskaźnik koniunktury w przemyśle amerykańskim. W środę słabo spisał się rejon Nowego Jorku, wczoraj rozczarował wskaźnik opracowany przed Philadelphia Fed.

Pozytywny sygnał nadszedł za to z amerykańskiego rynku pracy. W ubiegłym tygodniu w USA zarejestrowało się 450 tys. nowych bezrobotnych, a liczba wniosków spadała już czwarty tydzień i była niższa od prognoz. Przy słabych danych z rynku trudno mówić o zmniejszeniu awersji do ryzyka. Tym bardziej zwraca uwagę gwałtowne osłabienie walut uważanych za bezpieczną przystań. W po łapach dostali inwestorzy grający na dalsze umocnienie jena, wczoraj o 1 proc. osłabł frank szwajcarski. Spekulantów zniechęciły władze monetarne Szwajcarii, które pozostawiły stopy procentowe bez zmian, a prognozę inflacji do 2013 r. obniżyły. Podkopanie pozycji jena i franka nie pomogło jednak giełdom.

Marek Wierciszewski