Na razie pokaz siły, przed nami próba sił

Adam Sofuł
opublikowano: 20-06-2007, 00:00

Lekarze i pielęgniarki już nie protestują cichutko w swoich szpitalach. Od kilku dni zaczęli wychodzić na ulice, najpierw je blokując przed swoimi miejscami pracy, a wczoraj paraliżując ruch w stolicy. Kilkutysięczny pochód wiele nie uzyskał — zostawił swoje petycje tu i ówdzie, nie był też jednoznacznym pokazem determinacji — w ostatnich kilkunastu latach reform służby zdrowia zdarzały się białe marsze znacznie liczniejsze niż ten wczorajszy. Także rząd nie użył wobec lekarskiej manifestacji siły, chociaż przez chwilę pod kancelarią premiera zapachniało dawnymi czasami, gdy pielęgniarki śpiewały „Rotę”, a policyjne megafony nawoływały do rozejścia się i opuszczenia miejsca zgromadzenia przez osoby postronne. Można więc powiedzieć, że obie strony tego sporu o podwyżki troszkę ponaprężały muskuły i rozeszły się do swoich zajęć w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.

Biały marsz był dla pracowników służby zdrowia okazją do zademonstrowania swojej determinacji, a dla rządu — nieustępliwości. I rząd, i lekarze tę okazję na pozór wykorzystali. Oprócz demonstracji siły mieliśmy jednak wczoraj do czynienia z pokazem bezsilności. Nic nie wskazuje na to, by nie tylko rząd, ale również lekarze mieli jakikolwiek realny pomysł na zmiany w służbie zdrowia. By publiczna służba zdrowia rosła w siłę, a lekarzom żyło się dostatniej. Zamiast prób poszukiwania kompromisu mieliśmy w ostatnich dniach do czynienia z wzajemnymi połajankami — przywódca strajkujących lekarzy stwierdził, że rząd będzie odpowiedzialny za śmierć kilkudziesięciu tysięcy pacjentów, premier nie pozostawał dłużny. W takiej sytuacji złożona przez SLD propozycja powołania okrągłego stołu, który opracowałby projekt zmian w systemie ochrony zdrowia, była niczym więcej niż kolejną polityczną demonstracją. Okrągły stół by się może i przydał, ale szanse realizacji tego pomysłu są bliskie zera, biorąc pod uwagę zamiłowanie premiera do tego typu mebli.

Można odnieść wrażenie, że lekarze i rząd nie mają już o czym ze sobą rozmawiać — mogą jedynie coraz głośniej i coraz ostrzejszymi słowami powtarzać to, co zostało już powiedziane przez cztery tygodnie strajku. Być może jednak temat do rozmowy się w końcu znajdzie — na koniec czerwca Zbigniew Religa, minister zdrowia, zapowiedział przedstawienie projektu tzw. koszyka świadczeń gwarantowanych i paru innych pomysłów. To, co przedstawi, będzie dla niego testem prawdy. Ale będzie to również test prawdy dla jego kolegów z rządu, ale też dla protestujących lekarzy, którzy będą musieli się do autorskich propozycji szefa resortu zdrowia ustosunkować. To wtedy będzie dobry moment — i dla lekarzy, i dla rządu — by udowodnić swoją determinację i reformatorski zapał. By pokazać swoją siłę, a nie tylko upór.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu