Na rynek jak pod górę

Anna Borys
opublikowano: 2007-03-29 00:00

Prospekty funduszy tkwią w nadzorze dłużej niż dokumenty spółek. Komisja uważa, że towarzystwa same są sobie winne.

TFI skarżą się, że nie mogą reagować na potrzeby klientów

Prospekty funduszy tkwią w nadzorze dłużej niż dokumenty spółek. Komisja uważa, że towarzystwa same są sobie winne.

Rynek funduszy inwestycyjnych rośnie w oczach i rozszerza się z miesiąca na miesiąc. Nadal jednak oferta polskich funduszy w porównaniu z innymi rynkami jest dość uboga.

— W Polsce fundusze mają ciągle prostą ofertę produktową. Brakuje wyspecjalizowanych produktów, jak na przykład fundusze sektorowe — mówi Maciej Kossowski, analityk Expandera.

Polskie towarzystwa uważają, że mogłyby dużo szybciej wprowadzać nowe produkty, dostosowane do sytuacji na rynku. Problemem jest zbyt długi czas oczekiwania na ich dopuszczenie przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Nadzór odbija piłeczkę. Twierdzi, że droga przez komisję byłaby znacznie krótsza, gdyby nie błędy w prospektach.

Dziś Izba Funduszy przedstawi te problemy na konferencji. Gwoździem programu będzie kwestia konkurencyjności rynku funduszy inwestycyjnych na tle innych państw Unii Europejskiej, głównie Luksemburga. Procedura dopuszczeniowa w Luksemburgu trwa tylko trzy tygodnie.

Tor przeszkód

Za czasów Komisji Papierów Wartościowych i Giełd procedura dla funduszy w Polsce trwała nawet do 5 miesięcy.

— Teraz postępowanie trwa około dwóch miesięcy, choć zdarza się, że proces wydłuża się ponad trzy miesiące. Ale był taki przypadek, że na rejestrację nowego produktu trzeba było czekać blisko rok — komentuje Piotr Dec, szef zespołu rozwoju produktów KBC TFI.

— Problem w tym, że wnioski generalnie są słabe, choć trzeba przyznać, że się poprawiają. My musimy dbać o interesy klientów. To oznacza, że nie przymkniemy oka na pewne niedociągnięcia. Bywa więc, że proces musi się wydłużyć — wyjaśnia Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Sytuację utrudnia też to, że nowe fundusze mają coraz bardziej skomplikowaną konstrukcję.

Stracone okazje

Długa droga przez nadzór sprawia, że krajowe TFI nie mogą dynamicznie dostosowywać swojej oferty do potrzeb rynku. Tak było właśnie podczas hossy na rynku nieruchomości.

— Niektóre towarzystwa miały problemy z uruchamianiem produktów inwestujących w nieruchomości — mówi Grzegorz Raupuk, prezes Analiz Online.

Najlepszy okres na wprowadzenie takiego produktu już minął. Zwrot z tej inwestycji dochodził do 60 proc. w skali roku, czyli był równie wysoki, jak z rozchwytywanych funduszy małych i średnich spółek. Nowe fundusze jednak nie powstały, bo nie zdążyły. A sytuacja na rynku zmieniła się i takich zwrotów już raczej nie będzie.

Luksemburg? Nie teraz

Towarzystwa mogą ominąć długą drogę w KNF. Większość z nich ma właścicieli za granicą. Wystarczy, że zarejestrują nowy fundusz tam, gdzie siedzibę mają ich grupy. Później trzeba go tylko notyfikować w kraju i sprzedawać jednostki na polskim rynku. Zagranicznych funduszy na polskim rynku jest coraz więcej. Wiele towarzystw działających w Polsce rezygnuje jednak z rejestracji produktów za granicą.

— Towarzystwa funduszy chcą uniknąć kanibalizacji swoich produktów — wyjaśnia Maciej Kossowski.

Chodzi o to, że spółka matka zarabia więcej na funduszach zarejestrowanych w Polsce niż za granicą. Marże u nas są znacznie wyższe. Nie opłaca się więc wprowadzać zagranicznego produktu, nawet ryzykując spóźnienie z nową ofertą.

— Jest jednak inna, pośrednia droga wprowadzenia funduszu zagranicznego. To fundusze funduszy — dodaje Maciej Kossowski.

W tym wypadku krajowy fundusz inwestuje w jednostki uczestnictwa zagranicznego produktu z tego samego towarzystwa. Ale w ten sposób TFI kasują dodatkowo podwójną opłatę za zarządzanie.

Okiem eksperta

Grzegorz Raupuk

prezes Analiz Online

Traci głównie klient

Załóżmy, że TFI chce wprowadzić nowy produkt, który cieszyłby się dużym zainteresowaniem. Każdy fundusz dąży do tego, by dostosować ofertę do aktualnych potrzeb. Trzeba więc działać szybko. Czasem bywa to jednak niemożliwe. Przyczyna? Czas oczekiwania na rejestrację nowego funduszu. Tak było z produktami opartymi na rynku nieruchomości. Przed kilkoma miesiącami było na nie duże zapotrzebowanie. Niektóre TFI mają takie produkty i na nich zarabiają. Inne też planowały skorzystać z dobrej koniunktury i wprowadzić fundusze nieruchomości do swoich ofert. Tak się jednak nie stało, bo nowości — niestety — nie da się zarejestrować w miesiąc. Sytuacja na rynku zmieniała się i po kilku miesiącach taki produkt już nie był bardzo atrakcyjny. TFI zrezygnowały. Warto jednak pamiętać, że to nie towarzystwa w tym momencie najbardziej straciły, lecz klient, któremu szansa na dodatkowe zyski przeszła koło nosa.

Okiem rynku

Maciek Kossowski

analityk Expandera

Zarabiają pośrednicy

Większość towarzystw działających na krajowym rynku ma swoje spółki matki za granicą. Nie jest więc problemem zarejestrowanie nowego produktu poza granicami Polski, a potem wprowadzenie go na nasz rynek. W ten sposób można ominąć długie procedury związane z rejestracją nowego funduszu w kraju. Byłaby to pewnie częstsza praktyka, jednak spółki matki boją się kanibalizacji krajowych produktów. Warto wspomnieć, że fundusze dostępne na krajowym rynku są drogie, w porównaniu z zagranicznymi. W praktyce oznacza to, że opłaty wiążące się z inwestycją w fundusze krajowe są znacznie wyższe niż te w zagraniczne. Spółki matki w obawie przez utratą zysków nie wprowadzają bezpośrednio zagranicznych produktów. Robią to pośrednio, nie tracąc wysokich marż. Tworzą po prostu fundusze funduszy — czyli Polacy inwestują w zagranicze jednostki, a TFI zgarnia podwójne opłaty.

Okiem komisji

Łukasz Dajnowicz

rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego

Problemem leży we wnioskach

Długość procedury związanej z wprowadzeniem nowego funduszu na rynek zależy tylko od wnioskodawcy. Komisja Nadzoru Finansowego ma na celu działać w interesie klienta. Są aspekty w prospektach, które należy wyjaśnić lub uwypuklić. Najważniejsze, by na rynek nie trafiły produkty, które będą źle skonstruowane. Faktem jest, że większość wniosków jest słaba. To zdecydowanie wydłuża proces dopuszczenia. To jedna z przyczyn, dla których przygotowaliśmy raport o nieprawidłowościach najczęściej występujących we wnioskach składanych przez TFI. Lista jest długa. Naszym zadaniem jest przepuszczenie tylko tych produktów, co do których nie mamy żadnych zastrzeżeń. Warto jednak podkreślić, że w ostatnich miesiącach nastąpiła znaczna poprawa. Zatwierdzanie wniosków TFI idzie szybciej, bo po- prawiła się jakość wnio- sków. Jeśli wniosek jest słabo przygotowany, to KNF nie może przymykać oczu. Wtedy proces trwa dłużej.