To potwierdza fakt, że nasza gospodarka wygląda dużo lepiej niż inne europejskie. Mniejszy wzrost cen spowoduje, że może nie być obniżek stóp procentowych w kwietniu, a nawet w maju. W poniedziałek na rynku akcji reakcja była odwrotna, inwestorzy kontynuowali realizację zysków z poprzedniego tygodnia, zwłaszcza w sektorze bankowym.
Wtorkowa sesja pokazała, że jesteśmy pod pozytywnym wpływem globalnych nastrojów - my również, śladem amerykańskich inwestorów, zaczęliśmy kupować powoli akcje i zakończyliśmy dzień małymi wzrostami. Małe obroty sygnalizują, że duży kapitał stoi z boku, więc na każdej sesji może dojść do dużych zmian indeksów. Następnego dnia kontynuowaliśmy wzrosty, ale tym razem bardziej zdecydowanie (nasz region zaatakował większy kapitał). Tego dnia WIG20 i MWIG40 wzrosły 2 procent. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że po dwóch dniach małego obrotu, nagle zwiększył się on znacznie i to na wzroście indeksów, co jest bardzo pozytywnym sygnałem.
W czwartek po raz drugi mieliśmy okazję zobaczyć, że nasz region został wsparty przez większy kapitał. Drożały te spółki, które poprzedniego dnia najbardziej spadały, czyli słabe wyniki kwartalne zawarte są już w cenach akcji.
Pod koniec tygodnia na ulicę Książęcą zawitał marazm i dopiero po południu inwestorzy tak jakby się przebudzili i poszybowali w górę nie myśląc o zbliżającym się weekendzie. Obroty – 1,32 mld PLN – do zastanowienia.
Stany Zjednoczone
Nastroje za oceanem pozostają bardzo dobre. Publikowane
raporty kwartalne nie zaskakują bardzo negatywnie, a dane makroekonomiczne dalej
wskazują, że gospodarka powoli stabilizuje się. Całkiem możliwe, że I kw. tego
roku nie będzie już tak zły jak ostatni zeszłego. Obserwowana przez publikę
liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych nie zaskoczyła negatywnie, a
raport o sprzedaży domów na rynku wtórnym, który na pierwszy rzut oka wyglądał
na nienajlepszy, po głębszej analizie okazuje się całkiem dobry. Mediana cenowa
w porównaniu do zeszłego miesiąca wzrosła, a liczba niesprzedanych domów
ponownie spadła. Z końcem tygodnia dowiedzieliśmy się również, że zamówienia na
dobra trwałego użytku okazały się lepsze od prognoz. Jeżeli do tego wszystkiego
dodamy słowa sekretarza skarbu Timothy Geithnera, że „olbrzymia większość”
banków ma wystarczające kapitały, to nie mogą dziwić chęci zakupów akcji.
Ponadto bankructwo GM i Chryslera zostały prawdopodobnie na pewien czas odłożone
na półkę, gdyż obie spółki mogą otrzymać kolejne pożyczki od administracji
Obamy.
Europa Zachodnia
To był w miarę spokojny tydzień na rynkach Starego
Kontynentu, okraszony raportami kwartalnymi kliku amerykańskich oraz
europejskich koncernów, słabymi danymi z gospodarki brytyjskiej, oraz lepszymi
nastrojami w gospodarce niemieckiej. Główne zachodnioeuropejskie indeksy w
ujęciu tygodniowym wylądowały na poziomach podobnych do tych z końca zeszłego
tygodnia.
Dane brytyjskiego PKB za I kwartał (spadek o 1,9 proc. ujęciu
kwartalnym i o 4,1 proc. w ujęciu rocznym) okazały się gorsze od prognoz. Lepsze
od oczekiwań dane z kolei nadeszły z Niemiec, indeks nastrojów inwestorów
instytutu ZEW wzrósł w kwietniu aż do 13 pkt (pierwszy dodatni odczyt od czerwca
2007 r.), natomiast indeks nastrojów niemieckich menedżerów instytutu Ifo
osiągnął 83,7 pkt, odbijając się od zanotowanego miesiąc wcześniej najniższego
od 26 lat poziomu. Pozytywnie zaskoczyły również odczyty kwietniowych indeksów
PMI, zarówno dla przemysłu, jak i usług, co pozwala mieć cichą nadzieję, iż
niektóre gospodarki Starego Kontynentu osiągnęły już dno recesji.
Europejscy
inwestorzy kończą ten tydzień w dobrych nastrojach, niwelując spadki z początku
tygodnia. Optymistycznym wydaje się być fakt, iż po kilku tygodniach wzrostów
zachodnioeuropejskie rynki powstrzymały się od gwałtowniejszej korekty, co
dobrze rokuje na najbliższą przyszłość, oczywiście pod warunkiem nienajgorszych
wyników kwartalnych kolejnych amerykańskich oraz europejskich spółek.
Europejskie Rynki Wschodzące
Miniony tydzień na giełdach europejskich
rynków wschodzących można uznać za remisowy. Początek tygodnia, w którym stroną
dominującą była podaż, zrównoważył lepszy koniec, kiedy to aktywniejszy był
popyt. Wzrok inwestorów skierowany był na USA, gdzie sezon raportów kwartalnych
rozkwitł na dobre. Ogólnie można stwierdzić, że wyniki nie są tak tragiczne jak
ostrzegała duża część analityków. Pomijając banki, których wyniki trudno
porównać ze względu na zmiany standardów księgowych, największe spółki podawały
wyniki mieszane. Wyróżniające wyniki (rekordowe) opublikowały Eli Lilly (wzrost
r/r o ponad 30%), Gilead (wzrost r/r o ponad 20%), Google oraz
Johnson&Johnson. Duże rozczarowanie to Caterpillar (pierwsza strata od 16
lat), 3M, Merck, Microsoft (kurs akcji wzrósł po zapowiedziach cięcia kosztów).
Pozostałe wyniki można uznać za neutralne, chociaż na pozytywne wyróżnienie
zasługują wyniki spółek, które poprawiły się r/r i pozytywnie zaskoczyły
analityków: Apple, Abbott, Baxter, IBM, McDonalds, Pepsico. Słabe wyniki r/r ale
lepsze od niskich oczekiwań rynkowych opublikowały AT&T, Honyweel, Intel,
United Technologies. Przed nami czas publikacji raportów największych spółek w
regionie i tam rynek będzie szukał impulsów.
W czwartek Bank Centralny Rosji
obniżył stopy procentowe o 50 pkt bazowych. Jednocześnie prezes Alfa Banku Piotr
Aven wezwał rząd do dokapitalizowania 30 największych banków. Uważa on, że
odsetek niespłacanych w terminie pożyczek wyniesie dla całego systemu 15-20% do
końca tego roku.
Nadal nie milkną spekulacje dot. akwizycji koncernów
petrochemicznych w regionie. Boerse Express poinformował, że OMV może być
zainteresowana nabyciem PKN i tureckiego Tupras. Środki mają pochodzić ze
zbytego na rzecz Rosjan pakietu MOL. Część obserwatorów rynku twierdzi, że OMV
może być tylko pośrednikiem, a nabyte pakiety trafią do koncernów rosyjskich,
którym zależy na zapewnieniu sobie rynków zbytu.
W najbliższych tygodniach
coraz mniejszą uwagę inwestorów będą przykuwały wyniki spółek amerykańskich, a
większe znaczenie będą miały wyniki spółek w regionie. Dalej z uwagą
rejestrowane będą dane makro.
Surowce
Mijający tydzień na rynku ropy nie przyniósł poważniejszych
rozstrzygnięć co do kierunku zachowania się cen w przyszłości, a cena baryłki od
dłuższego czasu oscyluje wokół 50 dolarów. W ujęciu tygodniowym kontrakty
terminowe na ropę potaniały o ponad 1%, a w piątek po południu za baryłkę w
Nowym Jorku płacono 51,5 dolara. Niepokojącym zjawiskiem jest ciągły wzrost
zapasów w USA, które doszły już do rekordowych poziomów. Jak podał Departament
Energii, zapasy ropy wzrosły w ubiegłym tygodniu o 3,857 mln baryłek do 370,6
mln baryłek, natomiast analitycy spodziewali się wzrostu zapasów ropy o 2,5 mln
baryłek. Świadczy to o słabym popycie i na razie nie wróży poprawy sytuacji w
tym zakresie.
Ceny miedzi na światowych giełdach spadły w tym tygodniu o
6,5%, a w Londynie za tonę tego metalu trzeba zapłacić 4400 dolarów. Wydaje się,
iż mamy do czynienia z realizacją zysków po niemalże nieprzerwanym wzroście od
grudnia 2008 roku. Ceny spadały pomimo korzystnych dla rynku informacji.
Analitycy zwracają uwagę, iż zapasy miedzi spadają, zarówno w Londynie jak i w
Szanghaju. Ponadto pojawiły się czynniki, które mogą być pierwszymi oznakami
poprawiającej się sytuacji w globalnej gospodarce. Jak poinformował Chiński
Urząd Celny zakupy surowca i produktów miedzianych wzrosły w marcu o 10% w
porównaniu z poprzednim miesiącem, a import miedzi rok do roku wzrósł o 138%.
Jednak te informacje nie miały większego wpływu na rynek, gdyż inwestorzy
uważają, że taka dynamika wzrostów przy tych warunkach ekonomicznych nie jest
możliwa do utrzymania w długim okresie.
Złoto zdrożało w tym
tygodniu o 4%, a uncja kosztuje obecnie 905 dolarów. Wzrost cen to efekt
sytuacji na rynku walutowym gdzie dolar osłabiał się w stosunku do euro. Obecnie
złoto porusza się w trendzie bocznym (864-966 dol./uncję). Skuteczna obrona
wsparcia na poziomie 864,5 dolarów za uncję spowodowała odbicie i kontynuację
ruchu wzrostowego. Jeśli dolar w przyszłym tygodniu będzie tracił do euro
wówczas możemy zobaczyć podejście cen pod najbliższy opór 918 dol./uncję.
Waluty
Na parze EUR/USD tydzień rozpoczął się od umocnienia dolara
amerykańskiego. Wyznaczając minimum na poziomie 1,2888. W kolejnych dniach euro
systematycznie odrabiało straty i w piątek o godzinie 14:00 kurs wynosił 1,3239.
Jeśli spojrzymy na wykres dzienny można zauważyć dokładnie odwrotne zachowanie
rynku niż przed tygodniem. Najbliższe opory to poziomy 1,33 i 1,3350. Pierwsza
wartość odpowiada 50% zniesienia ruchu spadkowego zapoczątkowanego 23 marca. W
drugim punkcie nastąpi zrównanie obecnej fali wzrostowej z falą wzrostową z
początku kwietnia. Przebicie poziomu 1,3350 może otworzyć drogę do testowania
marcowego szczytu. Najbliższe wsparcie to dołek z tego tygodnia. Dla polskiego
złotego miniony tydzień okazał się niekorzystny. Już w poniedziałek pary
USD/PLN, EUR/PLN i CHF/PLN urosły o około 10gr. W kolejnych dwóch dniach kursy
mocno się wahały, ale na zamknięciu dnia powracały w okolice otwarcia. Czwartek
i piątek to ponownie mocny atak na złotego. Kurs EUR/PLN zatrzymał się na
istotnym wsparciu w postaci równości obecnej fali wzrostowej z falą wzrostową z
drugiej połowy marca. Tygodniowa zmiana kursów USD/PLN, EUR/PLN i CHF/PLN na
godzinę 14:00 w piątek wynosiła odpowiednio 2,5%, 4% i 4,8%.
Łukasz Bugaj, Zofia Kamińska, Michał Kurpiel, Paweł Pilzak, Adam
Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Piotr Trzeciak, Kamila
Urbańska-Pałac.