Na rynku międzybankowym inwestorzy około 16.15 za euro płacili 3,8270 zł wobec 3,8220 zł rano i 3,8137 zł we wtorek na zamknięciu. Natomiast kurs dolara ukształtował się na poziomie 2,8330 zł wobec 2,8250 zł rano i wobec 2,8200 zł we wtorek
"Od rana jest kontynuacja poniedziałkowego i wtorkowego osłabienia złotego. Początek kwotowań to poziom 3,8281 zł za euro, potem było lekkie wzmocnienie do 3,82 zł i nagły skok do najwyższego poziomu w ciągu dnia 3,8350 zł. W tej chwili mamy 3,8270 zł za euro i na tym poziomie rynek powinien się dziś zatrzymać" - powiedział PAP Sylwester Brzeczkowski z ABN Amro.
"Jest to kontynuacja negatywnego sentymentu w regionie rynków wschodzących. Fundusze amerykańskie redukują pozycje w konsekwencji negatywnych prognoz dotyczących rynku akcji na świecie. Inwestorzy oczekują korekty w dół nadmuchanych indeksów. Konsekwencją będzie osłabienie walut rynków wschodzących" - dodał.
Ponadto Rada Europejskiego Banku Centralnego (EBC) podwyższyła podstawowe stopy procentowe o 25 pkt. bazowych, zgodnie z prognozami analityków. Benchmarkowa stopa procentowa kredytu refinansowego wynosi 4 proc., stopa oprocentowania depozytów przyjmowanych przez EBC 3 proc., a stopa pożyczek udzielanych bankom komercyjnym 5 proc.
Zdaniem Brzeczkowskiego, w ciągu najbliższych dwóch dni kurs złotego nie powinien przekroczyć przedziału 3,8150-3,8550 za euro.
Na rynku obligacji inwestorzy pozbywali się papierów. Zdaniem analityków, było to spowodowane tym, że polskie obligacje wydawały się dosyć drogie w stosunku do obligacji na rynkach bazowych.
O godz. 16.20 rentowność dwuletnich obligacji wyniosła 4,85 proc. wobec 4,78 proc. rano i wobec 4,79 proc. na zamknięciu we wtorek. W przypadku papierów pięcioletnich dochodowość wyniosła 5,25 proc. wobec 5,17 proc. rano i względem 5,18 proc. dzień wcześniej, a dziesięcioletnich 5,37 proc. wobec 5,32 proc. rano i 5,34 proc. we wtorek. (PAP)